Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Czarna Owca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Czarna Owca. Pokaż wszystkie posty

lutego 18, 2021

Thriller | Operacja Singe, Marcin Faliński, Marek Kozubal

Thriller | Operacja Singe, Marcin Faliński, Marek Kozubal

 


Czakucki podszedł kilka kroków w stronę ulicy. Dopiero wtedy zobaczył mężczyznę stojącego przed budynkiem, który w ręku trzymał rewolwer. Zaskoczony facet zaczął szukać wzrokiem kogoś schowanego za okazałymi liśćmi palmy. Major wykorzystał moment i błyskawicznie wyszarpnął z kieszeni spodni swojego colta 45. Przeładował do i jak kot skoczył do narożnika budynku...

Gdy przeszłość miesza się z teraźniejszością nie zawsze wychodzi z tego coś dobrego. Tym razem oficerowie Polskiej Agencji Wywiadu we współpracy z amerykańskim CIA mają zbadać tajemnicze obiekty na Karaibach. Polscy oficerowie natrafiają na niespodziewanych gości, a mianowicie na wysoko postawionych funkcjonariuszy rosyjskich służb. Współtowarzysze Polaków mają pewne podejrzenia odnośnie obecności wschodnich sąsiadów. 

Oficer Łodyna musi zbadać pewien trop, który nawiązuje do polskiej historii z lat 39 ubiegłego wieku. Wychodzi na to, że na Wyspy Karaibskie zostały przywiezione tajne dokumenty przez żołnierza armii generała Andersa, które w roku 1939 zaginęły. W trakcie II wojny światowej zostały obiektem pożądania szpiegów na Bliskim Wschodzie. Dokumenty zawierają bardzo ważne informacje, które mogą odwrócić role polityczne nawet tyle lat po wojnie. 

Tymczasem polski oficer jest na widelcu Amerykanów oraz Rosjan, gdyż wszedł w posiadanie czegoś czego pożądają obydwie strony. Nie wiem już komu ufać, a komu nie. Czuje się osaczony i w każdym widzi wroga, co nie jest dla niego dobre, gdyż może źle ocenić przyjaciela. Niebezpieczeństwo z dnia na dzień rośnie. 

Operacja Singe to kontynuacja Operacji Rafael, lecz jak sam autor zaznacza nie trzeba znać pierwszego tomu, aby czytać drugi, gdyż nie są one ze sobą połączone fabułą. W książce jest bardzo dużo retrospekcji oraz przeskoków pomiędzy miejscami akcji. Nie jest to łatwe. Szybko można się pogubić. Czytając powieść należy skupić się na akcji i fabule, gdyż te niedogodności zostaną nam wynagrodzone tym, co się dzieje w książce. Autorzy fundują nam intrygę pierwsza klasa. Bywają momenty kiedy sama nie wiedziałam kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. Nie jest to lekka i łatwa lektura , z pewnością nie dla każdego. 

Reasumując, czy warto sięgnąć po Operacja Singe? Uważam, że tak. Jednakże książka jest dla osób lubiących intrygi, szpiegostwo, historię, dużą ilość retrospekcji a także przeskoków pomiędzy miejscami akcji. Nie jest to lektura do przeczytania na szybko. 


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu.

★★★

Operacja Singe, Marcin Faliński, Marek Kozubal | wydawnictwo Czarna Owca 2020| 512 str. 

lutego 03, 2021

Kryminał | Cherub, Przemysław Piotrowski

Kryminał | Cherub, Przemysław Piotrowski


- Nie zabiegałem o zaproszenie na ten bal- mruknął.
-Zapewne..
-Otrzymałem je jednak. I muszę na nim zatańczyć.


Po raz kolejny odwiedzamy Zieloną Górę i jej mroczne sekrety. Upalne lato i seryjny morderca w tle. W brutalny sposób ginie prokurator Brunon Kotelski. Przed śmiercią był torturowany i zmarł w ogromnych męczarniach. Jednocześnie w tym samym czasie pośród osobistych problemów komisarza Igora Brudnego pojawia się pamiątka z przeszłości. Nie  jest to jednak nic pozytywnego. 

Zielonogórska komenda pod nieobecność emerytowanego już inspektora Romualda Czarneckiego zarządzana jest przez jego prawą rękę awansowanego na inspektora Grzegorza Zimnego. Sprawę morderstwa Kotelskiego przejmuje pewna siebie prokurator Arleta Winnicka, która dumnie kroczy po miejscach zbrodni w niebotycznych szpilkach z wysoko podniesioną głową. Przez to jak traktuje współpracowników nie jest lubiana w pracy. 

Tymczasem wiedziony pamiątką z przeszłości Brudny dzwoni do Czarnieckiego, a ten kontaktuje się z Zimnym aby wybadać co się dzieje na komendzie. Komisarz postanawia udać się do Zielonej Góry wraz z Julką po części aby uciec od problemów prywatnych. Jak łatwo się domyślić prokurator Winnicka nie jest zadowolona z pojawienia się Brudnego wraz z partnerką. Nie chce go w swojej sprawie, ale ten jak zwykle ma argumenty nie do zbicia i musi włączyć go do sprawy. Dzięki niemu sprawa może ruszyć do przodu, a nie będzie to łatwe. Wkrótce pojawiają się kolejne bestialskie zabójstwa, a grupa zajmująca się tą sprawą staje na głowie, aby znaleźć tego zwyrodnialca. 

Ekipa śledcza stanie przed zadaniem wydawałoby się nie do rozwiązania. Muszą się zmierzyć z ogromną tragedią jaka ich spotka, myśleć racjonalnie i znaleźć mordercę, za wszelką cenę. Musi zapłacić za to co zrobił, a zrobił o jeden krok za daleko i nikt, ale to nikt mu nie odpuści. 

Cherub to trzeci tom trylogii o Igorze Brudnym autorstwa Przemysława Piotrowskiego. Ale co to był za tom! Nie mogłam oderwać się od książki, a to co się w niej stało złamało mi serce, wielokrotnie. Niesamowicie zżyłam się z bohaterami, a wydarzenia które rozegrały się w Zielonej Górze niesamowicie mnie zszokowały. Po zakończeniu książki siedziałam jak w transie i patrzyłam w ostatnie zdanie nie mogąc uwierzyć, że to już ostatnie zdanie, że to już koniec. Nie musze chyba nic pisać o fabule i dynamice akcji, bo moje wcześniejsze zdania chyba jasną mówią, że obydwa aspekty są świetne. Tak samo jest z bohaterami. Bardzo chciałabym móc jeszcze raz móc zapoznać się z serią o Igorze Brudnym, albo przeczytać choć jeszcze jeden tom, ale niestety się nie da. 

Reasumując, ogromnie polecam! Każdy fan thrillerów i kryminałów koniecznie musi sięgnąć po tę serię. Przemysław Piotrowski to moje odkrycie roku 2020!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu.

 ★★★★★★

Cherub, Przemysław Piotrowski | wydawnictwo Czarna Owca 2020 | 640 str.

stycznia 07, 2021

Thriller | Słodkie kłamstewka, Caz Frear

Thriller | Słodkie kłamstewka, Caz Frear


 
Problem w tym, że w ustach kłamstwo może i ma słodki smak, ale w żołądku pozostaje uczucie obrzydliwej kwasoty.

Młoda policjantka pracująca po ciężkich doświadczeniach ostatnich miesięcy stara sobie radzić  jak najlepiej w pracy. Nie jest to łatwe, gdy ciągle na jej ręce patrzy szefowa, autorytet w policji. Posterunkowa Cat Kinsella wie, że robi to z pewnej troski, ale nie podoba się jej to, że ciągle stara się ją chronić, choć wydaje się twardą sztuką, która nie jedno w życiu widziała i przeszła. 

Jednocześnie stara się odciąć od swojej przeszłości i rodziny. Utrzymuje jedynie kontakt z siostrą ale także okazyjnie, choć ta próbuje pogodzić ją z resztą rodziny. Cat prześladuje przeszłość. W 1998 roku jej bardzo dobra koleżanka Maryanne Dole zniknęła i nagle po tylu latach w parku niedaleko miejsca, w którym kiedyś mieszkała Mary zostają znalezione zwłoki kobiety Alice Lapaine. Po sprawdzeniu śladów DNA okazuje się, że to Maryanne Dole. Świat Cat zatrząsnął się w posadach. Wraca przeszłość i to ze zdwojoną siłą. Obawia się, że na jaw wyjdzie jej skrywany od dawna sekret, o którym nikt z pracy nie wie. Stara się robić wszystko sama, aby nikt nie odkrył jej powiązania z ofiarą. Wymaga to ogromnej energii i czasu, co zauważa jej przełożona, lecz zwala to na skutki poprzedniej, tragicznej sprawy. 

Tymczasem jej rodzina zaczyna się coraz bardziej uaktywniać w jej życiu prywatnym, co prowadzi do wielu spięć i kłótni. Główna bohaterka jest pomiędzy młotem a kowadłem i nie wie, co zrobić aby wszystko zostało po staremu. Czy Cat rozwiąże zagadkę tajemniczej śmierci Alice a właściwie Maryanne? Czy wyjdą na jaw sekrety posterunkowej, które tak skrzętnie ukrywała? Co z rodziną Cat?

Słodkie kłamstewka to thriller psychologiczny, którego główną bohaterką jest zwykła posterunkowa, która nie ma żadnych typowych dla tego zawodu nałogów. Jej jedynym sekretem jest przeszłość, która nie była łatwa oraz rodzina. Przez większość książki Cat walczy sama ze sobą, gdyż jest rozdarta i nie wie co zrobić. Pragnie pracy w policji, ale wie, że jak jej tajemnice wyjdą na jaw to może się pożegnać na zawsze z ukochaną pracą. Akcja książki jest dynamiczna, bardzo dużo się dzieje. Niestety wybory głównej bohaterki w moim odczuciu wydały się w większości nielogiczne i zbyt pochopne. Cat niesamowicie często decyduje pod wpływem emocjami, czego jako policjantka powinna się wystrzegać. Nie potrafi zachować zimnej, racjonalnej głowy, co bardzo często jest dla niej zgubne, gdyż zapętla się w swoich kłamstwach i intrygach. Fabuła jest spójna, choć te niezbyt, według mnie, logiczne przeskoki czasowe bywały irytujące i gubiące. 

Reasumując, Słodkie kłamstewka to dobrze zapowiadający się thriller, który ma kilka minusów. Gdyby jeszcze trochę nad nim popracować, to byłaby to świetna książka. 


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu.

★★★

Słodkie kłamstewka, Caz Frear | wydawnictwo Czarna Owca 2020 | 416 str

grudnia 02, 2020

Thriller | Zimowy ogień, Anders de la Motte

Thriller | Zimowy ogień, Anders de la Motte

Nic nie jest możliwe.
Nawet niemożliwe jest możliwe.


Lata 80, pewna zimowa noc, która kończy się tragicznie. Grupka przyjaciół w południowej Szwecji na obozowisku na brzegu jeziora postanawia zorganizować imprezę taneczną z okazji nocy świętej Łucji. Od początku to wydarzenie było podszyte złymi intencjami, wiele niedobrych emocji krążyło pośród przyjaciół. W wyniku wydawałoby się nieszczęśliwego wypadku ginie młoda dziewczyna, córka bardzo wpływowego człowieka. Zaczyna się śledztwo, w którym każdy jest przeciwko każdemu. Przyjaciele oskarżają się nawzajem. W końcu do czynu przyznaje się młody mężczyzna. 

Po trzydziestu latach od tego tragicznego wydarzenia do miasteczka wraca Laura. Jej ciotka, która była właścicielką obozowiska, zmarła, a w testamencie przepisuje jej swój dobytek. Kobieta, którą życie mocno doświadczyło postanawia szybko sprzedać posiadłość i zostawić na zawsze za sobą przeszłość. Nie sądziła, że powrót do miasteczka wywoła w niej tyle sprzecznych emocji i zaleje ją fala wspomnień. Kiedyś to była jej bezpieczna przystań, ale teraz to rollercoaster uczuć i wspomnień. Laura odkrywa, że Skania nadal żyje tragedią sprzed trzydziestu lat. Powodem jest ojciec zmarłej dziewczyny, który jest szanowany w miasteczku i nie pozwala zapomnieć o tragicznej śmierci jego córki. Nie jest to zdrowe. Główna bohaterka nie spodziewa się, że spotka dawnych przyjaciół, jednakże się myli. 

Laura dociera do pewnych informacji, które rzucają inne światło na sprawę pożaru. Nie są to wygodne fakty dla większości osób, które wolałyby aby pozostały one nieodkryte. Targają nią sprzeczne uczucia. Z jednej strony chciała sprzedać Gerdnes i wrócić do swojego życia, a z drugiej miała ochotę pozostać w spokojnym obozowisku i poukładać swoje skomplikowane życie. Pozostając na rozdrożu przeszłość nadal na nią naciera. Czy uda jej się odkryć co tak naprawdę wydarzyło się w 1987 roku? Kto lub co jej grozi? Jak zareagują dawni znajomi na jej powrót? Czy uda jej się poukładać swoje życie?

Zimowy ogień to trzeci tom serii Andersa de la Motte. Choć nie czytałam poprzednich części nie odczułam jakiegokolwiek dyskomfortu czy braku informacji. Powieść szwedzkiego pisarza to dobra literatura, która wciąga czytelnika. Fabuła książki jest logiczna, dobrze skonstruowana. Akcja jest zmienna. Pierwsze sto stron książki wlecze się niemiłosiernie natomiast pozostała liczba stron to dynamiczna akcja pełna zwrotów i zaskoczeń. Początek jest słaby, gdyż poznajemy rozterki głównej bohaterki, które jak dla mnie są zbyt rozwleczone i męczące. Bohaterowie to bardzo różnorakie postacie, które są bardzo różne. Ciekawym zabiegiem jest to, że poznajemy ich jako młodych ludzi, nastolatków, a także już jako dorosłych i doświadczonych ludzi, którzy bardzo różnią się od swoich młodszych wersji. 

Reasumując, powieść Zimowy ogień to dobry thriller, którego minusem jest zbyt rozwleczony, przeciągnięty początek, który może zniechęcić do dalszego czytania. Jeśli będę miała okazję kiedyś zapoznać się z pozostałymi tytułami autora to z pewnością to zrobię. 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu.


★★★

Zimowy ogień, Anders de la Motte | wydawnictwo Czarna Owca 2020 | 432 str. 

października 26, 2020

Thriller | Faye. Srebrne skrzydła, Camilla Lackberg

Thriller | Faye. Srebrne skrzydła, Camilla Lackberg

 


Nic tak nie łączy jak wspólny wróg.

Drugi tom przygód Faye aka Matylda. Kobieta z hukiem zakończyła swoje toksyczne małżeństwo. Jack czuje się jak pan i władca, dlatego że to on ma pieniądze i pozycję społeczną a nie jego była żona. Faye została bez niczego. Przy sobie ma jedynie swoją ukochaną córkę, którą Jack próbuje jej zabrać. Wraz ze swoją nową partnerką, a właściwie kochanką, próbują stworzyć cudowną rodzinkę, aby Julienne chciała tylko z nimi być. Na szczęście mała nie jest taka głupia. W międzyczasie Faye postanawia w końcu rozwinąć swoją karierę. Bierze się za to pełna energii i nadziei. Zaczyna od zera, ale chce dojść do samego szczytu. Postanawia przy pomocy wielu zdradzonych i wykorzystanych kobiet ze swojego byłego środowiska rozwinąć firmę kosmetyczną pod nazwą Revenge. W dążeniu do celu bardzo pomaga jej przyjaciółka Chris, która ma sieć salonów fryzjerskich. Uruchamiają sieć kontaktów i chwila moment i mają masę inwestorek. Faye chce przejąć firmę Jacka i go zniszczyć. Zostawić z niczym tak jak i on ją zostawił. Ruszyła machina...

Wszystko wydaje się świetnie układać. Inwestorzy są, Revenge zdobywa rynek. Nagle w życiu Faye zatrzęsły się fundamenty. Jej córka Julienne zaginęła, a Jack nie wie co się stało. Jednakże wszystkie dowody wskazuje, że to on jest sprawcą zniknięcia małej dziewczynki. Faye szaleje, ale cały świat także, bo wszystko wypływa na wierzch. Jack traci swoją pozycje i wszystko co miał.

Kontynuacja Złotej klatki to według okładki thriller psychologiczny. Muszę się z tym nie zgodzić. Jak dla mnie jest to obyczajówka z wątkami kryminalnymi. Dlaczego? Otóż przez większość książki czytamy o wewnętrznych rozterkach głównej bohaterki. Jedynym wątkiem kryminalnym jest tu sprawa zaginięcia córki głównej bohaterki. I tyle. Książkę czyta się bardzo szybko, ale to dlatego, że nie ma tu nic głębszego. Akcja biegnie na łeb na szyję, ale niby dzieje się dużo, ale tak faktycznie to niewiele. Faye w wielu momentach zaczynała mnie irytować swoim zachowaniem. Zdecydowanie słaba część. 

Reasumując, czy polecam? Pozostawiam to do Waszej decyzji. Ja sama nie wiem, czy sięgnę po ewentualne kolejne części. Złota klatka podobała mi się, ale Srebrne skrzydła to zmarnowany potencjał na bardzo dobrą kontynuacje. Za dużo przegadane, za mało "mięcha". Książka na jeden wieczór, ale nie zapadnie na długo w pamięć. Niestety. 


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu.


★★

Faye. Srebrne skrzydła, Camilla Lackerg | wydawnictwo Czarna Owca 2020 | 384 str.

października 24, 2020

Kryminał | Sfora, Przemysław Piotrowski

Kryminał | Sfora, Przemysław Piotrowski

 


Władza każdą porażkę potrafi przedstawić w swoich mediach jako zwycięstwo.


Drugi tom krwawych przygód komisarza Igora Brudnego. Cóż tym razem go spotka. 

Kilka miesięcy po dramatycznych wydarzeniach w Zielonej Górze Igor powoli układa sobie życie na nowo ze swoją kobietą. Wydaje się, że jego życie zmierza ku spokojowi i szczęściu. W tym samym czasie w Zielonej Górze inspektor Czarnecki odpoczywa na zasłużonym urlopie, bo wcześniejsze wydarzenia dały mu nieźle w kość. Nie jest jednak na Kanarach, jak ogłaszał w pracy, ale w ciszy i spokoju w domu z małżonką. 

Nagle dzwoni telefon inspektor, który burzy całą sielankę. Początkowo mężczyzna nie wierzy w to co słyszy. Po rozmowie z lekarzem sądowy ma bardzo mieszane uczucia odnośnie znaleziska jakiego dokonano. Męczy go to, ale nie ma więcej punktów odniesienia więc na razie pozwala aby wydarzenia nabrały biegu. Nie domyśla się nawet co się wydarzy. 

Gdy sprawy nabrały tempa Czarnecki postanawia ponownie skorzystać z pomocy komisarza Igora Brudnego i jego koleżanki Julii. Ponownie inspektor ma dziwne przeczucie, że warszawski policjant bardzo mu pomoże w tej sprawie. Nikt nie zdaje sobie sprawy z czym przyjdzie im się mierzyć i w jak wielki niebezpieczeństwie ponownie się znajdą. No bo niecodziennie odnajduje się odcisk ludzkich zębów na ludzkiej kości...

Nie chcę zdradzać wiele, bo to, co wyczarował Przemysław Piotrowski to istny majstersztyk! Myślałam, że Piętno to świetna książka, ale Sfora bije ją na głowę. Nie mogłam się oderwać od książki. Jest to idealna kontynuacja poprzedniej części i bez jej znajomości nie odnajdziecie się w Sforze. Czytałam książkę z oczami pełnymi zdziwienia i wypiekami na twarzy niecierpliwie przerzucając strona za stroną. Niesamowicie podoba mi się to, ze coś logicznie wynika z czegoś. Nie zawsze jest to wytłumaczone od razu. Czasami musimy poczekać aż połączymy fakty i to własnie jest świetne. Nic nie jest oczywiste. Bohaterowie są niesamowicie realni, plastyczni, autentyczni. Styl pisania i sposób na prowadzenie fabuły przez autora na długo zapadną mi w pamięć, bo jeszcze nigdy czegoś takiego nie spotkałam. Zmysł na książki jest świetny i w pełni zasłużony na pochwały.

Podsumowując, Przemysław Piotrowski to moje odkrycie roku. Z niecierpliwością czekam na kolejne książki, a Was gorąco zachęcam do sięgnięcia po książki tego autora. Nie pisze wiele, bo nie chcę nic zdradzać, aby nie zepsuć Wam przyjemności z czytania.


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu.


★★★★★★

Sfora, Przemysław Piotrowski | wydawnictwo Czarna Owca 2020 | 536 str. 

października 19, 2020

Thriller | Złota klatka, Camilla Lackberg

Thriller | Złota klatka, Camilla Lackberg

 


(...) Bo tak postępują kobiety. Kierują gniew do środka, zwracają go przeciwko samym sobie. (...) Kobieta bierze na siebie, tuszuje, dba o relacje z innymi, przesłaniając własną dumę i szkodząc sobie aż do zatracenia.

Faye to kobieta inteligentna, piękna, ale ma ona także przeszłość, o której nie chce nikomu nic mówić. Gdy podczas jednego z wypadów do baru wraz z przyjaciółka poznaje dusze towarzystwa Jacka Adelheima wydaje jej się, że wygrała życie. Nie chodzi o jego pozycje społeczną, ale uczucie jakie ich połączyło. Dla niego zostawiła chłopaka i poszła na studia ekonomiczne. Jack wraz ze swoim przyjacielem Henrikiem chcieli otworzyć własną firmę, ale nie mieli na to środków, ani dokładnego pomysłu. Na szczęście Faye ma smykałkę do interesów. Postanawia pomóc chłopakom.

Kilka lat później firma przyjaciół osiąga sukces. Faye odsunęła się w cień, ciesząc się z dobrej passy męża i przyjaciela. W tym czasie urodziła piękną córeczkę Julienne, zajmuje się domem i jest żoną człowieka, który odniósł sukces. Zauważyła, że ostatnio Jack spędza coraz mniej czasu w domu, a co za tym idzie razem z rodziną. Zachowuje się tak jakby sukces firmy to była tylko i wyłącznie jego praca. Faye zachowuje się tak jakby tego nie zauważała. Nie lubiła przebywać pośród innych żon sukcesu. One były zawsze idealne, szczupłe i piękne, a ona sądziła, że Jack kocha ją za to jaka jest. Pomimo tych kilku kilogramów na plusie. 

Życie nagle brutalnie sprowadza ją do parteru. Okazuje się, że ten kochany i idealny Jack jest kimś całkowicie innym niż wyobrażała sobie Faye. Tak właściwie to ignorowała jego wady i możliwe błędy. Okazuje się, że wszyscy wkoło wiedzieli co robi i jaki jest, ale nikt nie reagował, bo to było normalne zachowanie w ich środowisku. Inne żony uważały, że aby utrzymać daną pozycję w odpowiedni towarzystwie musiały się godzić na pewne "kompromisy" i udawać, że o tym nie wiedzą, aby pośród innych udawać idealną rodzinę. Początkowo Faye się załamała, jednakże trafiła na odpowiednie osoby, które nią wstrząsnęły i zmotywowały do działania. 

A Faye zawsze była obrotna i sprytną kobietą....

Camillę Lackberg znałam dotąd z kilku tomów serii o Fjallbace, która odniosła sukces. Sięgając po Złotą klatkę byłam ciekawa czy autorka będzie potrafiła się odciąć od tamtego sukcesu i stworzyć coś nowego, coś dobrego. Fabuła książki jest spójną. Przedstawia historię rodziny, która ma wszystko. Mąż osiągnął sukces, a żona ma siedzieć i pachnieć. Być jego ozdobą. Robić to co on chce i przewidywać jego zachcianki. Oczywiście złota klatka się rozpada, a kobieta pozostaje w szoku i to bez niczego. Całe jej życie kręciło się wokół mężczyzny. Od niej zależy czy się po tym podniesie, czy poniesie klęskę. Tempo akcji jest zmienne. Nie ukrywam, że początek, czyli fragmenty z "idealnego" życia Faye mnie drażnił, bo z kilometra było widać, że jej mąż to krętacz. Irytowało mnie jej idealizowanie i tłumaczenie Jacka. Ja na jej miejscu już dawno kopnęłabym go w cztery litery. Ciekawym zabiegiem były retrospekcje do czasów jej młodości i początków w Sztokholmie. Dowiadujemy się kim naprawdę jest Faye, a może Matylda? 

Z opisu na okładce wynika, że jest to thriller psychologiczny. No ja bym tak tego nie nazwała. Dla mnie jest to pomieszanie thrillera z obyczajówką. Jest tu wiele spraw obyczajowych przeplatanych osobliwą przeszłością Faye, dzięki której można nazwać tą książkę thrillerem. Pomimo tej nieścisłości i nudnego, jak dla mnie początku, w ostatecznym rozrachunku Złota klatka to tytuł przy którym spędziłam miły wieczór. Szybko się ją czyta, ale obawiam się, że nie zostanie na długo w mojej pamięci choć wrażenie zostawiła dobre. 


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu.


★★★

Złota klatka, Camilla Lackberg | wydawnictwo Czarna Owca 2019 | 400 str.


października 17, 2020

Kryminał | Piętno, Przemysław Piotrowski

Kryminał | Piętno, Przemysław Piotrowski

 


“Od słów wszystko się zaczynało i na nich wszystko się kończyło. ”


Zielona Góra, na jednym z pomników umieszczonych w mieście zostały odnalezione ludzkie wnętrzności. Na nogi zostaje postawiona cały zielonogórski wydział kryminalny. Choć wydaje się to nieprawdopodobne na nagraniach z miejscowego monitoringu zostaje wyraźnie uchwycona twarz sprawcy. Wygląda to tak jakby specjalnie się ujawnił. Policja jest w szoku, gdyż osoba, którą uchwycił monitoring to znany i ceniony podolog Filip Trochan. 

W tym samym czasie w stołecznej policji pracuje bardzo dobry i skuteczny policjant Igor Brudny, który ma za sobą bardzo nieciekawa przeszłość, o której pragnął ciągle zapomnieć i odciął się od niej w dniu osiemnastych urodzin. W środku nocy dzwoni do niego jego była policyjna partnerka z informacjami, które wprowadzają go w osłupienie. Musi wrócić do znienawidzonej Zielonej Góry, aby wyjść naprzeciw problemom. 

Dlaczego musi jak najszybciej pojawić się na komendzie zielonogórskiej policji? Dlatego, że wygląda jak Filip Trochan i nietrudno się domyślić, że miejscowa policja szybko do tego dojdzie, a lepiej samemu się ujawnić. Jego pojawienie na komendzie wywołuje szok wśród ekipy zajmującej się tym dochodzeniem. Inspektor Romuald Czarnecki na początku nie wie, co zrobić z komisarzem Brudnym. Stołeczny policjant chce pomóc w śledztwie, aby odkryć historię swojego sobowtóra. W tej sprawie będzie mu pomagać Julka, jego była policyjna partnerka. 

Sprawa zaczyna się komplikować, pojawia się kolejny trup, a opinia publiczna odkrywa Igora Brudnego. Nie ułatwia mu to pracy. Dodatkowo nie chce on ujawniać swojej przeszłości czym wzbudza wątpliwości w inspektorze Czarneckim. Nie jest pewien, czy może ufać Brudnemu w końcu nosi on twarz mordercy. 

Igor próbuje dociec o co chodzi w tej układance, bo wszystko dziwnym zbiegiem okoliczności kręci się wokół jego osoby. Jego głównym celem jest odkrycie swojej prawdziwej przeszłości, bo ma wrażenie, że to pomoże w rozwiązaniu sprawy. 

Piętno to kryminał, który wciąga, pochłania, przetrawi i wypluje. Jest to zdecydowanie książka warta uwagi.Tempo książki jest dynamiczne, a czyta się ją bardzo szybko za sprawa ciągle pojawiających się nowych wydarzeń. Fabuła jest bardzo dobrze skonstruowana, przemyślana i do końca czytelnik ma wątpliwości kto tak naprawdę jest sprawcom. Bohaterowie są plastyczni i realistyczni. Główny bohater od samego początku bardzo przypadł mi do gustu. Choć wydaje się stereotypowym gliną, to jest to twardo stąpający po ziemi facet, który został w swojej młodości bardzo skrzywdzony i próbuje zamknąć tamten rozdział. Ma tak zwanego policyjnego nosa, co pozwala mu często wychodzić z opałów i dziwnym trafem szczęścia rozwiązywać sprawy.

Zdecydowanie polecam! Przemysław Piotrowski to moje tegoroczne kryminalne odkrycie. Książka trafia na półkę ulubionych i z ogromną ciekawością sięgam po kolejną część. Polski kryminał ostatnio trzyma bardzo dobry poziom. 


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu.


★★★★★★

Piętno, Przemysław Piotrowski | wydawnictwo Czarna Owca 2020 | 464 str.


czerwca 10, 2020

Fakt | Rozmowy z seryjnymi mordercami, Christopher Berry-Dee

Fakt | Rozmowy z seryjnymi mordercami, Christopher Berry-Dee


Nie mogły nic powiedzieć ani zrobić. Kiedy je zobaczyłem, były już martwe. Wykorzystałem je, zgwałciłem, a potem zabiłem. Potraktowałem jak śmieci. Co mam jeszcze, kurwa, powiedzieć?!

Rozmowy z seryjnymi mordercami. Mrożące krew w żyłach studium zwyrodnialców to raczej reportaż niż rozmowy. Christopher Berry-Dee przedstawia w książce historię kilku morderców, którzy zgodzili się na rozmowę z nim, a także wymianę listów. Autor ujawnia wiele szokujących i brutalnych faktów na temat zbrodni, których się dopuścili główni bohaterowie. 

Berry-Dee ukazuje, że najczęściej do zachowań amoralnych dochodzi za sprawą ciężkiego dzieciństwa, głównie dzięki zaborczym matkom. To ich przeszłość ukształtowała w nich potwory. Morderców oprócz problemów z czasów wczesnej młodości łączy z psychologicznego punktu widzenia wiele, oczywiście przede wszystkim brak empatii oraz brak uczuć wyższych. Ciekawym bonusem są zamieszczone w książce zdjęcia morderców.

Autor w swojej książce ukazuje również problem przepełnionych więzień w USA oraz jak działa cały ten sektor wraz z władzami nim kierującymi. Zdecydowanie nie dzieje się tam dobrze i bardzo dużo jest do naprawy, ale na to potrzeba wiele sił i nakładów pieniężnych. 

Choć tematyka jest ciężka to książkę czyta się szybko i z ciekawością. Rozmowy z seryjnymi mordercami to tytuł bardzo dobrze napisany, wciągający i interesujący, ale również wstrząsający. Mam tylko jedno duże "ale". Autor czasami gubi się w narracji, gdyż raz pisze w formie trzyosobowej, a raz w pierwszoosobowej. Reasumując, książka jest ciekawą i wartą uwagi pozycją.


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu.

★★★

Rozmowy z seryjnymi mordercami. Mrożące krew w żyłach studium zwyrodnialców, Christopher Berry-Dee | wydawnictwo Czarna Owca 2020 | 352 str.

czerwca 05, 2020

Kryminał | Ostatni, Hanna Jameson

Kryminał | Ostatni, Hanna Jameson




Któregoś dnia Nadia powiedziała mi, że nie mogła w nocy spać, bo przeczytała w telefonie powiadomienie o koncepcji zwiastującej koniec świata. Może nie była to porywająca przemowa w stylu Kennedy'ego, który zagrożenie nuklearne porównał do miecza Damoklesa, ale w pamięci zapadło każde słowo. 
Według mnie właśnie coś takiego wydarzyło się trzy dni temu, gdy jadłem śniadanie wliczone w cenę pokoju hotelowego.

W Szwajcarii w jednym z hoteli przebywa wraz ze znajomymi amerykański historyk Jon Keller, który przyjechał tu na konferencję naukową. Nagle pewnego dnia podczas śniadania świat się kończy. I to dosłownie.

Wraz z przebywającymi w hotelowej restauracji gośćmi dowiaduje się, że na główne stolice świata przypuszczono ataki nuklearne. Czas się zatrzymał. Każdy w panice i popłochu próbuje się skontaktować ze swoją rodziną. Jon niestety nie może dodzwonić się do swojej żony, która wcześniej wysłała mu miłą wiadomość, a wtedy postanowił później odpisać. Teraz tego pożałował. 
Pierwszą myślą historyka było uciekać z hotelu, ale po chwili dotarło do niego, ze nie będzie miał jak się wydostać ze Szwajcarii. Jedno znajomi podjęli próbę ucieczki. On pozostał w hotelu wraz z dwudziestoma innymi ludźmi. Nie wie, czy jego żona Nadia wraz z dwoma córeczkami żyją, gdyż trzeciego dnia przestał działać internet. 

Pozostawieni sami sobie, bez dostępu do świata zewnętrznego, żyją w hotelu. Całkiem obcy sobie ludzie, każdy z innym charakterem. Mieszkanka wybuchowa. Nagle pewnego dnia w zbiorniku na wodę, który znajdował się na dachu Jon i dwóch innych mężczyzn znajdują zwłoki dziewczynki. Lekarz, który z nimi jest stwierdza prawdopodobne morderstwo. 

Jon nie może przejść nad tym do porządku dziennego. Chce odnaleźć mordercę, choć wie, że będzie to bardzo trudne. Dziwnym wydaje mu się to, ze nikt nie chce mu pomóc. Tak jakby śmierć dziewczynki była czymś normalnym. W końcu świat stanął na głowie, więc niektórym się w nich poprzestawiało.  
Tymczasem w hotelu atmosfera zaczyna gęstnieć. Tak stan rzeczy był do przewidzenia, gdyż tak liczna grupa obcych sobie osób zdana tylko na siebie i zamknięta w jednym miejscu będzie miała problem aby się porozumieć. Nagle dochodzi do niespodziewanych rozłamów i starć. Dodatkowo fakt upływającego czasu bez żadnych zmian dobija bohaterów. Jon coraz głębiej zaczyna drążyć i nawiązywać różne sojusze. 
Czy Jon odkryje kto jest zabójcą dziewczynki? Kto okaże się przyjacielem, a kto wrogiem? Czy to naprawdę koniec świata? Czy jest jeszcze jakieś normalne miejsce na świecie?

Ostatni Hanny Jameson to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Choć lubię książki o takiej tematyce, ta była dość przeciętna. Początkowo ciężko było mi się w nią wczytać, gdyż narracja jest prowadzona pierwszoosobowo, a ja za książkami w takiej formie nie przepadam. Akcja z każdym rozdziałem się rozkręca, ale nie spodziewajcie się zawrotnego tempa. Bywają dynamiczne sceny, ale większości jest to dość statecznie prowadzona historia. Pomysł na powieść jest ciekawy, choć mam wrażenie, że wszystko co dotyczy dystopii już było. Ważną rolę odgrywa tutaj autor i to jak ugryzie ten temat. Szczerze? Hanna Jameson nie zrobiła tego źle, ale wybitnie także nie. Odniosła wrażenie, ze bohaterowie to tacy zwykli, niczym nie wyróżniający się ludzie. Brak im jakiegoś wyraźnego akcentu. 

Reasumując, czy polecam? Średnio. Na długo w pamięć mi ta powieść nie zapadnie, to z pewnością. Jeśli ktoś lubi tego typu tematy i przeczytał już dużo dystopii to może się zawieść, ale jeśli ktoś bardzo sporadycznie sięga po ten typ literatury to całkiem możliwe, że mu się spodoba. 



Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu. 

★★★

Ostatni, Hanna Jameson | wydawnictwo Czarna Owca 2020 | 424 str.



kwietnia 15, 2020

Thriller | Cień, Melanie Rabbe

Thriller | Cień, Melanie Rabbe


"Jedenastego lutego zabijesz na Praterze mężczyznę o nazwisku Arthur Grimm - mówiła dalej kobieta - Nie bez powodu. Całkowicie dobrowolnie."


Norah jest dziennikarką, która w wyniku zakończenia swojego związku w Berlinie postanawia odciąć się od poprzedniego życia i przenosi się do Wiednia. Ma w tym mieście przyjaciół do których zawsze może się zwrócić. Rozpoczyna także pracę w miejscowej gazecie. Jako dość znana autorka reportaży nie liczy, że koledzy z redakcji będą ją lubić. 

Pewnego zimowego dnia na wiedeńskim placu jakaś stara żebraczka informuje młodą dziennikarkę, że 11 lutego zabije Arthura Grimma. Kobieta jest zdezorientowana, bo nie zna tego mężczyzny. Postanawia zignorować przepowiednię uważając, że kobieta postradała zmysły. Przecież jest nowa  w mieście, więc skąd żebraczka miałaby ją znać. 

Jednakże słowa starszej kobiety ciągle ją męczą, gdyż datę, którą wymieniła, Norah doskonale pamięta. 11 lutego wiele lat wcześniej wydarzyło się coś strasznego w życiu młodej dziennikarki. 
W Norze kiełkuje myśli, że może ten Grimm ma coś wspólnego z wydarzeniami sprzed wielu lat. 
Wokół kobiety zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Niby zbiegi okoliczności, ale według niej bardzo podejrzane. Wszystko krąży wokół jednej daty i jednej osoby. Norah jest przerażona swoimi myślami i podejrzeniami. Przecież ona nie zna tego Grimma, więc dlaczego podejrzewa go o takie straszne rzeczy. Coraz częściej Norah przestaje sama sobie wierzyć, bo wydaje jej się, że część rzeczy jej się śni.

Czy rzeczywiście Arthur Grimm ma jakikolwiek związek z tragedią sprzed lat? Kim on jest? O co chodzi ze starą żebraczką? Kto prześladuje Norah? Czy zabije człowiek całkowicie dobrowolnie i świadomie 11 lutego?

Cień to thriller psychologiczny, który ma niezwykle dużym wątkiem obyczajowym. Powiedziałabym raczej, że jest to powieść obyczajowa z aspektami thrillera psychologicznego. Książkę czytało mi się ciężko wręcz opornie. Nie byłam w stanie się w nią wczytać. Odkładałam ją i brałam ponownie, żeby ponownie się z nią rozstać po kilku rozdziałach. Poczułam pewne rozczarowanie, bo liczyłam na dobrą powieść, która mnie pochłonie. Akcja niby jest, niby jej nie ma. Według mnie jest bardzo stateczna, bo są duże przestoje i tak na prawdę śledzimy Norah, która siedzi w pracy bądź domu i się zastanawia przez długi czas nad jedną rzeczą. Powolne tempo i niezbyt ciekawie opisana fabuła spowodowało, że czytanie książki szło jak po gruzie. 
Sam zamysł na fabułę jest bardzo ciekawy, lecz autorka nie wykorzystała potencjału. Pojawia się wiele zalążków ciekawych wątków i intryg, lecz nie są rozbudowywane, a niektóre odniosłam wrażenie, że są zapychaczami. 

Reasumując, zawiodłam się na tej powieści, bo opis niezwykle zachęcał. Pomysł bardzo dobry, lecz wykonanie słabe.



★★★★☆☆

Cień, Melanie Raabe | wydawnictwo Czarna Owca 2020 | 392 stron

lutego 15, 2020

Piękne zło, Annie Ward

Piękne zło, Annie Ward


Widzę Cię i się cieszę. Ale zaraz się złoszczę, bo nie powinno Cię tu być. Radość. Gniew. Radość. Gniew. Strasznie mi mieszasz w głowie...



Maddie to młoda kobieta, która bardzo chciała się wyrwać ze swojego miasta. Marzyło jej się podróżowanie po wielu krajach. Nie potrafi usiedzieć spokojnie w jednym miejscu. Udało się jej za sprawą wymiany międzynarodowej wyjechać do Europy. Jej przyjaciółka również z nią wyjeżdża. 
Maddie pracuje w Bułgarii, a jej przyjaciółka Joanna pracuje w organizacji pozarządowej w ogarniętej konfliktem zbrojnym Macedonii. 

Główna bohaterka, która pracuje jako dziennikarka, odwiedza swoja przyjaciółkę w jej mieście. Wie, że nie jest to zbyt bezpieczne, ale pragnie się z nią zobaczyć. Podczas jednego z wypadów na miasto Jo przedstawia Maddie jej znajomych z brytyjskiej ambasady, a dokładnie ochroniarzy i żołnierzy. Wśród nich jest przystojny i dobrze zbudowany Ian. Choć jego aparycja zachwyca tak jego charakter już nie bardzo. Wydaje się gwałtowny, ma specyficzne poczucie humoru i momentami dość osobliwie się zachowuje. Młoda kobieta jest nim zaintrygowana, jednocześnie chce go unikać i przebywać z nim więcej czasu. Wraz z upływem czasu Maddie zauważa, że nie potrafi przestać myśleć o Ianie. Jej przyjaciółka natomiast bardzo się zmienia. Jest niestabilna emocjonalnie i nie do poznania. Pomiędzy trójką bohaterów dochodzi do wielu scysji, w skutek których Jo i Maddie bardzo się od siebie oddalają.

Główna bohaterka po powrocie z Europy mieszka w Nowym Jorku, pracuje lecz ledwo wiąże koniec  z końcem. W końcu odzywa się Ian, a ich znajomość rozkwita i przeradza się w związek. Nie jest to zwykła relacja. Mężczyzna jest zamknięty w sobie i wydawać by się mogło, że boi się świata zewnętrznego. Najlepiej i najbezpieczniej czuje się w zaciszu czterech ścian. Maddie nie może tego pojąć, dlatego że jest ona jego przeciwieństwem. Nie może wytrzymać zamknięta przez dłuższy czas w domu, co prowadzi do konfliktów między nimi. Ich związek ewoluuje aż w końcu, po aprobacie rodziców młodej kobiety, para bierze ślub w jej domu rodzinnym. 

Z zewnątrz ich życie wydaje się sielanką, ideałem. Niestety tak nie jest. Gwałtowność Iana oraz jego chęć izolacji zmieniają Maddie w zamkniętą i przestraszoną żonę. Wkrótce zostają rodzicami, ale to nic nie zmienia, a wręcz pogłębia lęki kobiety. Pewien groźny wypadek,któremu ulega główna bohaterka pogarsza sprawę. Decyduje się ona w końcu udać na terapię do psychologa, aby móc poradzić sobie ze swoimi problemami, co nie będzie łatwe. 

Czy musi dojść do tragedii, żeby ktoś w końcu coś zrozumiał? Kto jest tak na prawdę winny? Czy to co z pozoru wydaje się oczywiste na pewno takiej jest?

Piękne zło to opowieść o trudach małżeństwa z mężem, który cierpi na zespół stresu pourazowego. Ukazuje również jak niektórzy za wszelką cenę chcą chronić, to co dla nich najcenniejsze. 
Fabuła powieści jest rozbudowana i prowadzona wielotorowo. Poznajemy historię w aktualnym momencie, w latach gdy Ian i Maddie się poznają, a także na kilka tygodni przed czasem teraźniejszym. Wprowadza to momentami zamieszanie i można się czasami pogubić. Jest to, przyznam szczerze, dość męczące, gdyż nie jest to chronologiczne, Bohaterowie są wyraziści, dobrze przedstawieni. Akcja książki jest zmienna. Mamy spokojną, stateczną akcję po to by nagle przyspieszyć i gnać. 

Wydaje się od początku, że łatwo jest przewidzieć zakończenie. Po części tak jest, bo łatwo się odgadnąć kto zginie, ale już pobudki z jakich traci życie, sposób wykonania jak i częściowo sprawca to było dla mnie duże zaskoczenie. Zakończenie to był dla mnie szok. Nie spodziewałam się czegoś takiego, co jest ogromnym plusem dla tej powieści.

Reasumując, Piękne zło to powieść po którą warto sięgnąć. Początek nie jest łatwy, bo bywa nudny i można się pogubić w natłoku informacji, lecz warto przez to przebrnąć, bo dalsza część nam to wynagrodzi. 


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu.


★★★★★☆

Piękne zło, Annie Ward | wydawnictwo Czarna Owca 2020 | 400 stron
Copyright © Recensione libretto , Blogger