Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Literackie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Literackie. Pokaż wszystkie posty

lutego 17, 2020

Kobieta ze szkła, Caroline Lea

Kobieta ze szkła, Caroline Lea

Na jej szyi wisiał skórzany rzemień ze szklaną figurką, którą podarował jej tego ranka Jón. Była zimna jak lód i uformowana w kształt kobiety o drobnych, złożonych w zadumie dłoniach i poufnie spuszczonym wzroku. Szkło było rzadkie i kosztownie, a ona nigdy dotąd nie posiadała przedmiotu, który służyłby wyłącznie ozdobie.


Niewielka osada w Islandii, rok 1686 . Młoda kobieta Rósa, która w wyniku nagłej choroby traci ojca, popada w skrajną biedę wraz z matką. Jej ojciec był biskupem w niewielkiej osadzie, w której mieszkali. Matka dziewczyny choruje, lecz nie mają pieniędzy ani opału, aby móc ją wyleczyć. 
Rósa od dawna cieplej patrzy na swojego przyjaciela z dzieciństwa. Wie jednak, że wiążąc się z nim nie polepszy się byt jej i matki. Oprócz tego jego ojciec jest przeciwny temu związkowi. 
Młoda kobieta choć nie chce to musi wyjść za mąż z rozsądku więc jej mężem zostaje starszy i zaradny życiowo Jón Eiriksson, który niedawno owdowiał. Rósa obawia się opuszczenia matki i bardzo nie chce tego robić, ale wie że musi, aby obie mogły przeżyć. 

Po kilku tygodniach po młodą mężatkę przyjeżdża towarzysz jej męża Petur.
Droga do jej nowego domu nie jest łatwa i krótka. Po drodze spotykają ją nieprzyjemności w związku z tym z kim podróżuje. 
Po dotarciu to osady, którą zarządza jej mąż, Rósa jest skołowana i nie wie co myśleć. Okazało się, że dziewczyna ma tyle obowiązków, że nie będzie miała czasu na czytanie i pisanie swojej własnej sagi. Nie wie też, jak mąż zareaguje na jej hobby. Powinna być posłuszną i uczynną żoną. 
Ludzie z osady patrzą na nią z dużym zaciekawieniem, co po pewnym czasie przyprawia główną bohaterkę o gęsią skórkę. Osadnicy szepczą na jej temat, a także o zmarłej w dziwnych okolicznościach Annie, pierwszej żonie Jóna. 

Mężczyzna zakazuje swojej młodej żonie kontaktów z osadnikami, co budzi jej zdziwienie. Rósa jako kobieta myśląca zaczyna drążyć, dociekać co jest powodem takiej decyzji jej męża i dlaczego wszyscy tak dziwnie na nią patrzą i szepczą. Dodatkową nutę tajemniczości dodaje Petur. Jest to człowiek, który wychowywany był przez duchowego przewodnika osady, lecz nie wiadomo skąd pochodzi. Przeraża on wielu ludzi, w tym także główną bohaterkę. 
Jón oraz Petur prowadzą bardzo dziwny tryb życia. Ciągle ich nie ma, a gdy są to spędzają ten czas w obejściu. Rósa ciągle jest sama. Choć nie do końca. Pewnej nocy młoda kobieta słyszy dziwne dźwięki, które dochodzą z zamkniętego strychu. 
Te dziwne wydarzenia oraz aura tajemniczości dzieją się w otoczeniu surowej natury pomiędzy stalowoszarym morzem, a ciężkimi chmurami. 

Kobieta ze szkła to powieść, której fabuła nie gna do przodu, ale porywa czytelnika w objęcia zimnej, surowej Islandii, w której natura nie oszczędza osadników. Narracja prowadzona jest z perspektywy dwóch osób, dzięki którym przemieszczamy się w czasie i miejscu akcji. Poznajemy myśli i czyny bohaterów. Opisy przyrody zawarte w książce są bardzo plastyczne i łatwo wyobrazić sobie to, co przedstawia autorka. Bohaterowie to ludzie doświadczeni przez życie, którzy maja swoje tajemnice. Autorka przedstawia sytuację życiową kobiet, które a tamtych czasach musiały wybierać pomiędzy małżeństwem z miłości lub z rozsądku, które to polepszyłoby życie całej rodziny, a nawet osady. Bardzo często musiały poświęcać swoje szczęście dla dobra ogółu. 

Reasumując, Kobieta ze szkła, choć nie jest gatunkiem książki, po który często sięgam, bardzo mi się podobała. Przyznam, że jestem tym zaskoczona. Zazwyczaj takie książki ciężko mi się czyta, bo nie ma tu konkretnej, wyraźnej, dynamicznej akcji. Wszystko toczy się w swoim tempie, które narzuca natura i zbliżająca się zima. Tajemnice bohaterów, które starają się skrzętnie ukrywać, nieśpiesznie wyjdą na jaw. Czy warto sięgnąć po tą książkę? Zdecydowanie tak, ale nie oczekujcie akcji, która gna przed siebie. 


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu.


★★★★★

 Kobieta ze szkła, Caroline Lea | wydawnictwo Literackie 2020 | 416 stron

stycznia 08, 2020

W niemieckim domu, Annette Hess

W niemieckim domu, Annette Hess

"Kolejny reporter odwrócił się plecami do grupy i mówił do kamery "Przeglądu Tygodnia": Dwudziestu jeden oskarżonych, dwóch sędziów uzupełniających i trzech przysięgłych rezerwowych. Poza tym w procesie bierze udział czterech prokuratorów, trzech oskarżycieli posiłkowych, dziewiętnastu obrońców. I oto podatnik zadaje sobie pytanie: Co usprawiedliwia taki rozmach i takie koszty?"



Ewa to młoda tłumaczka języka polskiego, która wraz z rodzicami i rodzeństwem mieszka we Frankfurcie. Jej rodzice mają własną restaurację, która mieści się w Niemieckim Domu. Lokal przyciąga dużo klientów, zarówno starych, jak i nowych. Siostra Ewy, Annegret, jest pielęgniarką na oddziale noworodkowym i jest bardzo zadowolona ze swojej pracy. Mają także młodszego brata Stefana, jednakże on uczęszcza jeszcze do szkoły.

Pewnego dnia Ewa zostaje wezwana do biura prokuratora, aby przetłumaczyć rozmowę z Polakiem. Nie wie, czego będzie dotyczyć rozmowa, ale to czego się dowie zaszokuje ją. Osobą przesłuchiwana przez prokuratora jest były więzień niemieckiego obozu koncentracyjnego. To, czego się dowiedziała zszokowało ją. Młody prokurator nie był zadowolony z tłumaczenia Ewy, ale była to jednorazowa sytuacja więc musiał to zaakceptować.

Główna bohaterka powróciwszy do domu myśli tylko o swojej miłości, której na imię Jurgen. Zastanawia się, kiedy mężczyzna poprosi jej rodziców o rękę córki i ma nadzieję, że nastąpi to wkrótce, bo nie chce zostać starą panną, którą powoli staje się jej starsza siostra. 
Życie Ewy zaczyna powoli się układać natomiast na oddziale noworodkowym, na którym pracuje jej siostra panuje dziwna epidemia, gdyż coraz więcej dzieci ciężko choruje na zatrucie pokarmowe. Nikt nie wie skąd się to bierze. Czy aby na pewno nikt nie wie?

We Frankfurcie zaczyna robić się coraz głośniej w sprawie procesu sądowego rzekomych zbrodniarzy wojennych. Nikt tak na prawdę nie wierzy, w to o co są oskarżani. Niespodziewanie Ewa dostaje propozycję bycia tłumaczką języka polskiego w procesie, który wkrótce się odbędzie. Jest zaskoczona. Jej rodzina nie jest szczęśliwa z tej propozycji i jej nie aprobuje. Również jej narzeczony jest przeciwny. 
Ewa natomiast czuje się wolną, niezależną kobietą, która pragnie zrobić coś dobrego. Postanawia zgodzić się na propozycję prokuratury, czym unieszczęśliwia swoją rodzinę. Wpada w spiralę procesu, świadków, oskarżonych i dowodów. To, czego dowiaduje się tłumacząc zeznania przyprawia ją o gęsią skórkę. Jej przyszły mąż jest bardzo niezadowolony z pracy swojej wybranki, co głośno manifestuje.

Annegret pracując nadal na oddziale noworodkowym wraz z niczego nieświadomym ordynatorem próbują zwalczyć epidemię. Pielęgniarka z dnia na dzień robi się coraz bardziej zgorzkniała i złośliwa. Powód jest jeden, dość oczywisty. 
Odkąd rozpoczął się proces zbrodniarzy rodzice głównej bohaterki zachowują się dziwnie. W osłupienie wprowadza ją zwykła wizyta głównego oskarżonego wraz z żoną w jej rodzinnej restauracji, a zwłaszcza zachowanie tych ludzi i jej rodziców.
Co odkryje Ewa podczas procesu? Jak będzie wyglądać jej przyszłość? Co ukrywa Annegret? Co ukrywają rodzice młodej tłumaczki?

W niemieckim domu to debiutancka powieść Annette Hess. Jak na debiut to uważam, że jest poprawna. Akcja książki jest spokojna, nie pędzi na łeb na szyję. Historia opisana w książce jest dobra, ale nie rewelacyjna, porywająca. Powiedziałabym poprawna, ponownie. 
Oczekiwałam trochę czegoś innego po tej powieści. Liczyłam na większy wpływ wojny, a zwłaszcza procesu, na fabułę. Niestety mam wrażenie, że zostało to zrobione trochę po macoszemu. Niby jest, niby nie ma. Wątek Annegret też jest jakiś niedopracowany, czegoś mu brakuje. Ewa jest bohaterką, która może lekko zirytować czytelnika, tak samo jak i jej siostra. 
Mam wrażenie, że autorka zaczęła wiele wątków, na które początkowo miała pomysł, lecz po drodze jakoś się wypaliła. A szkoda.

Reasumując, uważam że autorka mogła lepiej dopracować wątki, bardziej je rozwinąć, a niektóre rzeczy pominąć. Zdecydowanie w książce oraz autorce widać potencjał, lecz niestety nie został on w pełni wykorzystany. W ogólnym rozrachunku powieść jest dobra, ale tylko tyle. Na długo w pamięć mi nie zapadnie, ale gdy autorka będzie wydawać kolejną książkę to z ciekawością po nią sięgnę, aby przekonać się czy jest lepiej.


Za udostępnienie egzemplarza dziękuję wydawnictwu Literackie.


★★★★★★☆☆☆

W niemieckim domu, Annette Hess | wydawnictwo Literackie 2019 | 411 stron

listopada 23, 2019

Login, Tomasz Lipko

Login, Tomasz Lipko

„Jeżeli zaczniesz podążać tą drogą, znajdziesz się w świecie, o którego istnieniu nigdy nie miałeś pojęcia. Mało tego. Gdyby ktoś Ci o nim opowiedział, nigdy byś w to nie uwierzył. Tu zobaczysz ten świat od środka. Pamiętaj tylko, że gdy przekroczysz próg, nie będzie już odwrotu. A na końcu tej drogi zamiast spodziewanej chwały może czekać na Ciebie śmierć”



Prowincjonalny proboszcz Bartłomiej Heller do tej pory wiedzie spokojne, stateczne życie w swojej parafii w Piotrkowie Mazowieckim. Jego dobrymi znajomymi są policjant Igor Hanys oraz prokurator Radosław Bolesta. Jakiś czas wcześniej do wypadku drogowego w wyniku, którego zginęła Dominika Frost, zostaje wezwany prokurator Bolesta. Na miejscu wypadku Rado odnajduje laptop kobiety, który zawiera bardzo ważne informacje. Wkrótce po niego zgłasza się ABW, co utwierdza prokuratora w przekonaniu, że jest tam coś bardzo ważnego. 
W niewyjaśnionych okolicznościach ginie znany i ceniony dziennikarz, legenda w swoim środowisku, Krzysztof Oliwa. Jego córka Karolina, nazywana Donicą, o wsparcie duchowe prosi księdza Bartłomieja Hellera. Ich spotkanie odbywa się w prosektorium nad ciałem zmarłego. Proboszcz wraz z Karoliną wiedzą, że dziennikarz ukrył bardzo ważne fakty i dowody na pewnym chipie. Zdobycie chipa nie jest takie proste, gdyż Krzysztof Oliwa zaszył go w swoim ciele. Tak zaszył, ale jego córka nie ma pojęcia, w której części ciała. 
Zadaniem Bartka i Donicy w prosektorium jest odnalezienie urządzenia. Ta specyficzna para rozpoczyna poszukiwania, bo czują czyjś oddech na karku. 
Na nośniku znajduje się coś, co w rękach niepowołanych osób może narobić ogromnych szkód. Jest to System - archiwum wszystkich cyfrowych śladów, które pozostawiamy po sobie. Wiedzą, że jest to ogromna tajemnica, a zarazem broń. Można każdego śledzić i znaleźć coś na niego.
Za sprawą tego Systemu ksiądz odnajduje smsy swojego kościelnego i jego brata, które mrożą mu krew w żyłach. Postanawia podzielić się tymi informacjami z Radem i Igorem. Od tego momentu akcja nabiera tempa. Rado staje się najsławniejszym prokuratorem w Polsce za sprawą makabrycznego odkrycia w domu braci.
Tymczasem ksiądz Bartek oraz Donica starają się rozgryźć kto ma dostęp do systemu. Jednego są pewni - ktokolwiek go ma, jest bardzo niebezpieczny. Para próbuje działać na własną rękę, ale muszą posiłkować się pomocą Rada i Igora. Kroczą po bardzo niebezpiecznym gruncie, a każdy nierozważny krok mogą przypłacić życiem.
Co odkryto w domu braci? Kto stoi za systemem? Czy księdzu oraz Donicy uda się wygrać z systemem?

Login to cyberthriller, który zawiera najbardziej prawdopodobne informacje odnośnie cyberprzestępczości, jakie autorowi udało się w wyniku wieloletniej pracy zawodowej zdobyć.  Fabuła książki toczy się dwutorowo. Akcja jest dynamiczna choć bywają momenty, kiedy spowalnia i pozwala poukładać myśli.
Bohaterami jest trójka mężczyzn, prokurator, policjant i proboszcz. Dwoje pierwszych czytelnik może znać z  pierwszej książki Tomasza Lipko. Przyznam szczerze, że są dość schematyczni i przewidywalni. Niczym wyjątkowym mnie nie zaskoczyli,a szkoda, bo pokładałam większe nadzieję w nich.

Reasumując, oczekiwałam czegoś innego,a dostałam dobrze zapowiadającą się powieść, lecz niestety nie wykorzystano jej potencjału. Thrillerem rowniez bym nie nazwala tej książki, gdyż dobrego gatunku wiele jej brakuje. Lepiej rozbudowany bohaterowie bez schemtycznych cech głównych bohaterów, które można spotkać w co drugiej książce tego gatunku i już byłoby o wiele lepiej. Fabuła również mogłaby być bardziej rozbudowana, bo według mnie trochę jej brakuje polotu i czegoś, co trzyma przy książce i nie pozwala jej odłożyć. Szkoda, bo opis zapowiadał się dobrze.


Za udostępnienie egzemplarza dziękuję Wydawnictwu Literackie.


Login, Tomasz Lipko | wydawnictwo Literackie 2019 | 373 stron

listopada 18, 2019

Droga, Cormac McCarthy

Droga, Cormac McCarthy


Zapominamy to, co chcemy pamiętać, a pamiętamy to, o czym chcielibyśmy zapomnieć.

Droga, Cormac McCarthy


Droga Cormaca McCarthego to powieść, którą Olga z Wielkiego Buka bardzo polecała nazywając ją swoim Dużym Bukiem. Postanowiłam sama się przekonać, czy rzeczywiście ta książka jest tak dobra.

Głównymi bohaterami tej powieści są ojciec i syn. Nie wiemy, jak mają na imię, ani gdzie dokładnie się znajdują poza tym, że są na terenie dawnych Stanów Zjednoczonych. Świat jest zniszczony, wygląda jakby cały się spalił. Ten stan rzeczy trwa już od bardzo dawna. Ojciec z synem udają się na południe, gdyż idzie zima. Każdego dnia walczą o przetrwanie egzystując w zgliszczach starego świata. Niejednokrotnie głodują i bywają na granicy życia. Ostatni ludzie na ziemi poza głównymi bohaterami to krwiożercze bestie dopuszczające się najstraszniejszych czynów, które przyprawiają o gęsią skórę. Wydaje się, że w tym zrujnowanym świecie mogą przetrwać tylko ci, którzy są bezwzględni i gotowi na wszystko, zatracając swoje człowieczeństwo. Ojciec i syn mają na przeciw siebie takich właśnie ludzi, których starają się omijać bardzo szerokim łukiem. Niestety nie zawsze im się to udaje. 

Droga to było moje pierwsze spotkanie z twórczością Cormaca McCarthego, ale jakże udane. Powieść ta jest zdecydowanie trudną i wymagającą literaturą, nie dla każdego. Ogrom cierpienia, bólu oraz walki o życie jest tak duży, że człowiek po przeczytaniu czuje się przeżuty, wypluty i zostawiony z głową pełną sprzecznych uczuć. Przyznam szczerze, że podczas czytania Drogi towarzyszyło mi nieustannie uczucie niepokoju i bólu. Ciężko czytało się tą powieść, ale nie była wstanie odłożyć jej na bok. Bardzo chciałam dowiedzieć się, co dalej stanie się z Ojcem i Synem pomimo uczuć, które mną targały. 
Uczucia jakie towarzyszyły mi podczas czytania wzmacniał fakt, iż w tym roku zostałam mamą i wiem, że dla swojej córki zrobiłabym absolutnie wszystko, więc rozumiem zachowanie Ojca. 
Powieść jest napisana prostym językiem, bez zbędnych ozdobników. Najczęściej składa się z krótkich zdań zakończonych kropką. To właśnie dzięki temu książka jest tak bezpośrednia i zapada głęboko w pamięć. Droga ujawnia pierwotne instynkty jakie w obliczu zagłady ujawniają się w człowieku - ochrona siebie i swojego potomstwa. 

Reasumując, Droga Cormaca McCarthego to powieść, którą warto przeczytać, ale nie jest to lektura dla każdego. Pozostawia czytelnika wyplutego i targanego emocjami, z którymi musi sobie sam poradzić. Zdecydowanie jest to dla mnie książka roku!


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Literackiemu. 


Droga, Cormac McCarthy | wydawnictwo Literackie 2019 | 267 stron



października 17, 2019

Nie mogę się doczekać... kiedy wreszcie pójdę do nieba, Fannie Flagg

Nie mogę się doczekać... kiedy wreszcie pójdę do nieba, Fannie Flagg


Niewielkie miasteczko Elmwood Springs w stanie Missouri. W jednym z uroczych domów otoczonych ogrodem mieszka Elner Shimfissle, która feralnego 1 kwietnia w poniedziałek zrzuca z drzewa figowego rój szerszeni. Oczywiście wszystkie wściekle rzuciły się na biedną, sympatyczną staruszkę powalając ją z drabiny. Sąsiedzi od razu wzywają pogotowie, a z pomocą przychodzi zaprzyjaźniona emerytowana pielęgniarka Ruby, która mieszka nieopodal głównej bohaterki. 
Najtrudniejszym zadaniem po tym wypadku, było poinformowanie siostrzenicy Elner, Normy Warren, o wypadku, jaki przydarzył się jej cioci. Norma cierpiała na nerwicę i bardzo źle znosiła tego typu rewelacje. Zdarzało się, że z powodu zdenerwowania mdlała. Elner bardzo często doprowadzała ją na skraj cierpliwości, gdyż była bardzo rezolutną i ciekawą świata emerytką. Po telefonie do męża, którego poprosiła o to, aby pojechał sprawdzić, co z ciocią, musiała ochłonąć.

Macky uwielbiał Elner, zresztą kto jej nie kochał? Każdemu pomagała, zawsze służyła dobrym słowem i radą. Nikogo nie skreślała z góry i kochała naturę. Macky oprócz tego, że ciotkę zabrała karetka, nie dowiedział się nic. Musiał zadzwonić do swojej żony, która po tej informacji wpadła w histerię. 
Norma bardzo nie chciała przypominać swojej matki, Idy Shimfissle, która była młodszą i ładniejszą siostrą Elner. Ida była sztywną, niezwykle poukładaną kobietą, która chciała, żeby jej życie było idealne "no bo co powiedzą/pomyślą ludzie". Norma niestety jest do niej podobna, choć bardzo tego nie chce.

Gdy małżeństwo dociera do szpitala tam już czeka na nich lekarz, żeby przekazać im smutną wiadomość - Elner nie żyje. Norma traci przytomność, a Macky jest w szoku. 
Złe wieść szybko się rozchodzą. Przyjaciółka ekscentrycznej staruszki Ruby wraz z fryzjerką Tot, udały się do domu emerytowanej pielęgniarki, która postanowiła zadzwonić do swojej koleżanki pielęgniarki, która pracowała w szpitalu, gdzie trafiła Elner. Kobieta dowiedziała się, że Elner nie przeżyła upadku z drabiny przez wielokrotne pożądlenie. Ta tragiczna informacja z prędkością światła obiega okolice. Każdy wspomina główną bohaterkę z czułością i tęsknotą.

Tymczasem Elner jedzie do nieba, i to czym - windą! Tam spotyka swoją siostrę Idę, przesympatyczną sąsiadkę Dorothy i jej lekko zakręconego męża, a także dostaje kawałek jej przepysznego ciasta karmelowego.
To właśnie w niebie zadaje pytania, które ją najbardziej nurtują. Uzyskuje odpowiedzi, czasami zaskakujące. Odbywa rozmowy, z których wiele wynosi. Aż w końcu wraca do świata żywych, czym prawie doprowadza do obłędu pielęgniarkę oraz siostrzenicę.
Oj tak, Elner lubi zaskakiwać i sprawiać niespodzianki. Ale tylko te miłe!

Autorka rozdziały dzieli na konkretne godziny oraz osoby lub miejsca. Pozwala to czytelnikowi nie zgubić się w początkowym natłoku informacji oraz je usystematyzować. Pomimo dużej liczby bohaterów nie pogubiłam kto jest kim, a to duży plus. Akcja książki trzyma w napięciu od pierwszych stron. Tak, to prawda! Choć jest to powieść obyczajowa, to za sprawą Elner, książkę jest bardzo ciężko odłożyć, gdyż chce się przeczytać, co jeszcze wymyśli lub zrobi główna bohaterka. Powiem szczerze, pomimo jej wieku, niezła z niej aparatka! Ile tak na prawdę lat ma Elner? Nie wiadomo, bo rodzinna księga z datami narodzin zaginęła. Uważa się, ze pomiędzy 80 a 90, ale czuje się na naście! Przyjaciółki głównej bohaterki to też niezłe agentki, co jedna to lepsza. Jedyną osobą, która początkowo mnie trochę irytowała była Nora. Nie lubię ludzi, które są takie jak siostrzenica Elner. Wiem, że nie mogłabym być tak ugodowa w stosunku do niej, jak Macky. Wybuchłabym prędzej niż później. Jednakże Nora przeszła przemianę, na tyle dużą, że ją polubiłam.

Reasumując, Nie mogę się doczekać... kiedy wreszcie pójdę do nieba to książka ciepła, pełna przyjaźni, serdeczności i rodzinnej atmosfery. W sposób bardzo przystępny opowiada o życiu i śmierci. Powieść jest idealna na ponure jesienne popołudnie, gdyż wniesie tyle uśmiechu za sprawą zabawnych pomyłek i zwrotów akcji, że nie sposób będzie ją odłożyć. Za sprawą Karoliny z Papierowych miast dowiedziałam się, że jest to trzeci tom serii, ale absolutnie tego nie czuć. Śmiało można czytać bez znajomości poprzednich części. Szczerze polecam tę książkę każdemu!
PS. W tej książce znajdziecie nawet przepisy!


Za udostępnienie egzemplarza dziękuję Wydawnictwu Literackie.


Nie mogę się doczekać... kiedy wreszcie pójdę do nieba, Fannie Flagg | Wydawnictwo Literackie 2019 | 341 stron


lipca 17, 2019

Sekretne dziecko, Kerry Fisher

Sekretne dziecko, Kerry Fisher


Główna bohaterka to młoda, dwudziestokilkuletnia Susie, która jest żoną marynarza oraz matką małej Louise. Można stwierdzić, że jej mąż pojawia się i znika, jak to marynarz. Podczas jednego z rejsów, a dokładnie 14-miesięcznego, Susie bawiąc się ze znajomymi, którzy są muzykami, poznaje producenta muzycznego. Po kilku miesiącach kobieta musi udać się do domu prowadzonego przez siostry zakonne, gdyż jest w ciąży i nie jest to dziecko jej męża. Mama nakazuje jej oddać synka, bo jak wytłumaczy mężowi pojawienie się niemowlęcia w domu, gdy ona był 14 miesięcy na morzu. 
Serce Susie pęka na sama myśl o tym, co musi zrobić. Sprawy nie ułatwia fakt, że przez 6 tygodni po porodzie jest ze swoim synkiem. Dla dobra swojego małżeństwa i córki musi poświęcić syna.
Kobieta od tego traumatycznego wydarzenia jest inna, całkowicie inna. Oddaliła się od męża i chce aby jej córka była najlepsza we wszystkim, gdyż uważa, że w innym wypadku będzie uważana za złą matkę. Danny, mąż Susie, zrezygnował z dotychczasowej pracy na marynarza na rzecz stałej.
Susie rok w rok w urodziny synka pisze do niego list oraz kupuje prezent, który chowa w skrzyni głęboko ukrytej na strychu. Jest ze swoja tajemnicą sama, nie może się z nikim podzielić nią.
Po pewnym czasie przypadkowo spotyka dziewczynę z domu zakonnic, lecz początkowo wypiera się znajomości z nią. Z czasem jednak się zaprzyjaźniają i Susie ma kogoś z kim może dzielić ten ciężar.
Po wielu latach starań od kolejne dziecko małżeństwo doczekało się drugiej córki Grace, która Susie wychowuje całkowicie inaczej niż Louise.
Jak Susie poradzi sobie z tajemnicą, z którą żyje? Czy jej rodzina w końcu się dowie o sekretnym dziecku? Czy coś skłoni Susie do wyjawienia sekretu? Jak poradzi sobie z tym jej rodzina?

Sekretne dziecko to moje pierwsze spotkanie z twórczością Kerry Fisher. Autorka posługuje się prostym,zrozumiałym językiem. Bardzo dobrze buduje napięcie i dawkuje emocje oraz wydarzenia. Robi to w taki sposób, że czytelnik chce więcej i więcej, aż ciężko odłożyć książkę. Akcja książki jest dynamiczna i bardzo wciągająca. Porywa do ostatniej strony. Historia przedstawiona w powieści jest pełna emocji, wzruszeń i napięć. 
Wraz z bohaterami odbywamy podróż przez ich całe życie, które jest pełne zwrotów akcji. Niejednokrotnie wzruszałam się, cieszyłam i smuciłam razem z nimi. Bohaterowie są bardzo realistyczni dzięki czemu można się z nimi zżyć oraz przeżywać ich, często trudną i bolesną, historię.  
Czy oczekiwałam cokolwiek po tej książce? Nic. Dostałam natomiast wspaniałą historię, przy której spędziłam niejedną chwilę pełną wzruszeń, niedowierzań oraz radości. Autorka przedstawiła nam piękną choć trudną historię pewnej rodziny, którą tajemnica rozdziera i burzy domowy spokój. Nie wiem, czy to fakt, że jestem matką, ale bardzo mnie ta książką poruszyła i wielokrotnie łzy popłynęły. Nie wyobrażam sobie tego, że miałabym oddać swoją córeczkę, nigdy. Z pewnością sięgnę po pierwsza książkę Kerry Fisher, a książkę Sekretne dziecko gorąco polecam każdemu. 


Za udostępnienie egzemplarza dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.


Sekretne dziecko, Kerry Fisher | wydawnictwo Literackie | 445 stron

czerwca 14, 2019

Marzycielki, Jessie Burton

Marzycielki, Jessie Burton



Gdzieś tam daleko był sobie piękny, malowniczy kraj zwany Kalią, który leżał nad Morzem Kalijskim. Stolicą Kalii było Lago Puera. Krajem rządził król Alberto z Laurelią, jako małżonką u boku. Para królewska doczekała się dwunastu córek, które kolejno nosiły imiona Frida, Polina, Lorna, Arista, Chessa, Bellina, Vita, Mariella, Dalila, Flora, Amelia oraz najmłodsza Agnes. Każda z córek miała swoją pasję oraz zdolności. Jedna władała pięcioma językami, inna natomiast miała rękę do kwiatów. Chęć do posiadania i pielęgnowania pasji w dziewczynach zaszczepiła w nich ich matka. 
Królowa miała natomiast słabość do samochodów sportowych oraz prędkości. Niestety jej pasja skończyła się tragicznie, gdyż w wyniku wypadku kabrioletu królowa Laurelia ginie i osieraca tuzin córek. 
Rodzina królewska jest w żałobie, a król Alberto postanawia objąć dziewczęta ścisłą ochroną, aby ich nie stracić. Z dnia na dzień coraz bardziej kontroluje ich życie, aż ostatecznie zamyka się na klucz w jednym pokoju bez dostępu do świata zewnętrznego oraz ich pasji. Siostry tak łatwo się nie poddają i postanawiają się sprzeciwić ojcu.
Król Alberto uważa, że kobiety powinny zajmować się domem oraz wychowywać dzieci, a nie zajmować się pasjami.
Jak dziewczęta poradzą sobie z ojciec, który chce je zamknąć? Czy król zrozumie swoje córki?


Marzycielki to baśń opowiadająca o niesprawiedliwości, tajemnicy oraz dyskryminacji. Autorka w prosty, zrozumiały  sposób przedstawiła trudne życiowe tematy, z którymi spotykamy się na co dzień w naszym życiu. Książkę czyta się szybko, z dużą przyjemnością. Dodatkową czytanie uprzyjemniają piękne ilustracje autorstwa Angeli Barrett. Marzycielki są przekorną, a zarazem pobudzającą wyobraźnię baśnią, którą mogą czytać zarówno dorośli, jak i dzieci.

 Marzycielki to książka, która zdecydowanie jest warta uwagi. Niesie mądrości oraz przedstawia odważną historię, którą warto znać.




Za udostępnienie egzemplarza dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.



Marzycielki, Jessie Burton | wydawnictwo Literackie 2019 | 151 stron


lutego 19, 2019

Diabeł urubu, Marlon James

Diabeł urubu, Marlon James


Akcja książki Diabeł urubu dzieje się w latach 50 ubiegłego stulecia w zapomnianej przez cywilizację jamajskiej wiosce pośrodku niczego. W wiosce Gibbeah panuje biedna, a osiada w niej tylko kurz. Mieszkańcy choć wierzący w Boga często oddają się zabobonom i dawnym wierzeniom. 
Przewodnikiem duchowym jest pastor Hector Bligh. Niestety jego prowadzi głównie zamiłowanie do wysokoprocentowych trunków. Nie jest szanowany w wiosce, często jest wyśmiewany, a nawet doczekał się własnego przydomka - Rum Kaznodziej. 
Często prowadzi nabożeństwa w stanie wskazującym oraz doprowadza się do stanu, w którym nie potrafi kontrolować swojego ciała. 

Nad Gibbeah zaczynają krążyć urubu, czyli upiornie wyglądające sępy, które według ludowych wierzeń zwiastują nadejście zmian, złych zmian. Tuż za nimi pojawia się człowiek, który każe mianować się Apostołem Yorkiem i wyrzuca z kościoła dotychczasowego pastora. Pod przykrywką "dobrych zmian" osiada w wiosce i zaczyna swoje nauki. Wygnanego pastora przygarnia Wdowa. 

Apostoł York w swoim nauczaniu ujawnia bezwzględność oraz ma dominujący charakter. Manipuluje ludźmi, którzy uwierzyli, że za jego sprawą przyjdą dobre zmiany do ich wioski. Jego nabożeństwa ociekają agresywnością i nawoływaniem do niej, co usprawiedliwia "wyższym dobrem". Twierdzi, że za wszelką cenę należy z Gibbeah wypędzić zło czyhające na każdym kroku. Należy wioskę oczyścić. Ludzie widzą w nim "wybawiciela" i bez zawahania ruszają za nim wykonując bezmyślnie  i ślepo jego polecenia. Nakazuje im wykonywać haniebne czyny, lecz nikt się temu nie sprzeciwia, przez co Apostoł czuje się bezkarny.

Tymczasem w domu Wdowy pastor powoli zaczyna dochodzić do siebie. Postanawia zawalczyć o swoją wioskę, lecz ma do pokonania mur. Mieszkańcy popierają Apostoła choć nagła zmiana jaka zaszła w pastorze Hectorze ich zdumiewa, nadal słuchają tylko nowego przywódcy. 
Rozpoczyna się walka pomiędzy dobrem, a złem. Tylko kto jest kim? W tej książce nic nie jest oczywiste, nic nie jest czarno-białe. Pomiędzy tymi dwoma kolorami jest wiele odcieni szarość, jak w realnym życiu.

Narrator w Diable urubu nie jest jeden. Raz jest to forma trzecioosobowa, a zaraz staje się nim ktoś z mieszkańców wioski. Jest to ciekawy zabieg, który urozmaica czytanie i pozwala wczuć się w klimat książki, który nie jest lekki. Jest on duszny, przytłaczający, momentami gęsty. 
Autor bezpardonowo ukazuje ludzkie słabości niejako obnażając ludzi. Książka ukazuje głównie ludzkie wady, z jakimi codziennie się mierzymy. Walka dobra ze złem ukazana przez autora w tej książce jest przerażająco uniwersalna, gdyż wystarczy, że zmienimy tylko czas, miejsce akcji oraz bohaterów, a wpasuje się ona w każde miejsce i czas. Niezależnie od szerokości geograficznej i roku. Autor ukazuje nam obyczajową drastyczność przeplataną brutalnymi scenami pełnymi przemocy seksualnej, fizycznej, ale również psychicznej. 

Powieść jest trudna, mocna i skłaniająca do refleksji. Z pewnością nie jest to książka dla każdego. Swoją historią może przytłoczyć, zwłaszcza młodszego czytelnika, dlatego odradzałabym tej grupie wiekowej. Wymaga zatrzymania się i głębszego przemyślenia. Jak na debiut Marlona Jamesa, to jest zdecydowanie dobra książka. Niemniej jednak mi przeszkadzała ilość użytych w tej powieści wulgaryzmów. Uważam, że nie były potrzebne. Sama historia i sposób, w jaki ją przedstawił autor w zupełności obroniłaby się. 




Diabeł urubu, Marlon James | wydawnictwo Literackie 2019 | 256 stron


lutego 08, 2019

Król, Szczepan Twardoch

Król, Szczepan Twardoch

Warszawa XX wieku, a dokładnie lata między wojenne oraz czasy II wojny światowej. Głównymi bohaterami są Mojsze Bernsztajn - młody chłopak, który jest półsierotą, a także Jakub Szapiro - bokser, mistrz Warszawy, a także gangster. Do głównych bohaterów należy również zaliczyć Kuma Kaplicę, który walczy z falangistami, jest socjalistycznym gangsterem, a także szefem Szapiro. 

Na początku poznajemy rodzinę Bernsztajnów, Żydów. Jest to czteroosobowa rodzina, której głowa rodziny prowadzi własny sklep, który przynosi znikome zyski. Pewnego dnia w lokalu Bersztajna pojawia się Szapiro, który żąda haraczu w imieniu Kuma Kaplicy. Przedsiębiorca nie ma pieniędzy, żeby zapłacić w pierwszym tygodniu, ale również w drugim, co jest tragiczne w skutkach. Jakub Szapiro pojawia się w jego mieszkaniu i na oczach rodziny wyciąga go z domu, do którego już nigdy nie powróci. 

Młody siedemnastoletni Mojsze postanawia coś zrobić ze swoim życiem i tego samego dnia opuszcza swój dom pozostawiając w nim matkę i brata. 
Nie wiedząc, co dokładnie stało się z jego ojcem, przyłącza się do Jakuba Szapiry, który nie widzi w tym problemu. Mojsze podejrzewa, a wręcz jest pewny, że bokser zabił jego brata, ale nie przeszkadza mu to. 

Gdy tylko dostaje się pod skrzydła pierwszego urki Kuma Kaplicy chłopak poznaje lepsze życie. Jada w najlepszych lokalach Warszawy, jeździ nowoczesnym autem, odwiedza miejsca, o których wcześniej nie miał pojęcia, ale nie miał prawa wstępu. Nawet zamieszkał wraz z Jakubem i jego rodziną. 
Mojsze uczestniczył we wszystkim co Szapiro robił. Był jak jego cień. Często znajdował się w niebezpiecznych miejscach oraz sytuacjach. 

Historia opisana w książce wydaje się, że przedstawiona jest z perspektywy Mojsze Bernsztajna, który swoje wspomnienia przeplata je z teraźniejszością. Autor zastosował tu ciekawy twist, lecz mam wrażenie, ze niekoniecznie udany. Choć jest to ciekawy zabieg, mi osobiście przeszkadzał, gdyż mam wrażenie, że w niektórych momentach był niepotrzebny, a wręcz nietrafiony. Autor poruszył temat poważny, a mianowicie porachunki pomiędzy Warszawą polską, a żydowską. Jest to temat dość ciężki, a odnoszę wrażenie, że autor potraktował go po macoszemu i niestety przedłożył porachunki gangsterskie nad ten ważny temat. W książce pojawiają się również opisy bijatyk, morderstw a także scen pełnych seksu. Są krótkie, ale intensywne i dynamiczne. 

Król to moje pierwsze spotkanie z twórczością Szczepana Twardocha. Mam bardzo mieszane uczucia, ale z pewnością to nie będzie moje ostatnie spotkanie z autorem. Czytałam wiele dobrego o tym autorze, a zwłaszcza o jego innych książkach, więc z pewnością za jakiś czas powrócę do Twardocha i mam nadzieję, że następnym razem się nie zawiodę. To spotkanie uważam za bardzo średnie. Na długo w pamięć mi nie zapadnie. 



Król, Szczepan Twardoch | wydawnictwo Literackie 2016 |

Copyright © Recensione libretto , Blogger