Przedpremierowo | Chłopiec pochłania wszechświat, Trent Dalton

Przedpremierowo | Chłopiec pochłania wszechświat, Trent Dalton


"Zawsze przyglądał się księżycowi, śledząc z okien sypialni jego wędrówkę po niebie nad naszym domem. Wiedział, pod jakim kątem świeci. Czasem w środku nocy wychodził w piżamie przez okno, rozwijał ogrodowego węża i ciągnął go w stronę ścieku, gdzie potem siedział, zalewając ulicę wodą. Jeśli utrafił, gigantyczna kałuża wypełniała się srebrzystym odbiciem księżyca w pełni."



Australia, Brisbane, rok 1983, specyficzna, dysfunkcyjna rodzina. Matka narkomanka, ojczym diler, ojciec, którego nie ma oraz niemy, lecz uzdolniony starszy brat. To jest rodzina Elego Bella. Pomimo tego, że jego sytuacja jest jaka jest, chłopiec wydaje się zadowolony ze swojego życia. Ma wokół siebie ludzi, którym ufa i dobrze się z nimi czuje choć zdarzają się wyjątki. Jest jeszcze jedna osoba w życiu chłopca, która wiele dla niego znaczy. Arthur "Slim" Halliday, recydywista i weteran ucieczek z więzienia Boggo Road Goal zwany również Houdinim z Boggo Road. Slim odnalazł przyjaciela w młodym Elim, dlatego że uważał iż chłopiec ma starą duszę i rozumie wiele rzeczy, których dzieci w jego wieku, a nawet starsi, nie są w stanie pojąć.

To właśnie Slim namawia Elego do pisania listów do osadzonych w więzieniu, gdyż wie, jak to jest ważne dla więźniów. W ten sposób chłopiec poznaje Alexa, którego bardzo polubił, zresztą z wzajemnością. Przyjaciel chłopca daje mu również jedną ważna radę: Zabij czas, zanim on zabije ciebie. Eli dopiero po bardzo długim czasie rozumie o co w tym chodzi.
Dzięki Slimowi oraz Alexowi Eli nauczył się nie oceniać ludzi po pozorach, nie skreślać ludzi dopóki ich nie pozna.
Najlepszym przyjacielem i jednocześnie o rok starszym bratem jest August zwany Gusem. Chłopak stał się niemy po rozstaniu rodziców. Od tej chwili Eli rozumie brata bez słów, jest jego tłumaczem w kontaktach ze światem. Gus jest bardzo sympatycznym i mądrym chłopakiem, który wiele rozumie.

Debiutancka powieść Trenta Daltona ogólnie wydaje się całkiem w porządku. Eli opowiada wiele historii ze swojego młodego życia, które ukazują jego wraz z rodziną w różnym świetle. I właśnie tu znalazłam pewien dla mnie problem, bo odniosłam wrażenie, że autor rozpoczyna historie, przedstawia nam ją, ale tak jakby jej nie kończył. Brakowało mi kropki nad i w pewnych momentach. Nie przepadam za czymś takim.
Chłopiec pochłania wszechświat jest powieścią, która według mnie nie wciąga, ale coś nakazuje nam czytać dalej, bo chcemy poznać, co się stanie. Przez to czytało mi się ją dość opornie, bo nie mogłam się w nią "wczytać".

Zdecydowanie sympatią obdarzyłam Gusa, Slima oraz Alexa. Urzekli mnie swoim sposobem bycia, podejściem do świata i dorosłością. Eli jest dość specyficznym bohaterem, który wywoływał u mnie mieszane uczucia. Nie mogę powiedzieć jednoznacznie, że go nie lubię, czy lubię. Mam do niego ambiwalentny stosunek. Uważam, że ta historię można było spokojnie zmieścić w 300 stronach, a nie prawie 500. Nie przepadam, jak książka się ciągnie, a tu niestety się tak stało.

Reasumując, Chłopiec pochłania wszechświat to powieść, która po kilku drobnych korektach byłabym bardzo dobrą książką, bo zdecydowanie jest w niej potencjał, który nie do końca został wykorzystany przez autora. Jest to debiut Trenta Daltona, więc mam nadzieję, że kolejna jego książka, po wprowadzeniu poprawek i wyciągnięcia wniosków z błędów, będzie lepsza, a wtedy to już z pewnością będzie super.


Za udostępnienie egzemplarza dziękuję Harper Collins.
Premiera 19.02.2020 


★★★★★★☆☆☆


Chłopiec pochłania wszechświat, Trent Dalton | wydawnictwo Harper Collins 2020 | 479 stron
W niemieckim domu, Annette Hess

W niemieckim domu, Annette Hess


"Kolejny reporter odwrócił się plecami do grupy i mówił do kamery "Przeglądu Tygodnia": Dwudziestu jeden oskarżonych, dwóch sędziów uzupełniających i trzech przysięgłych rezerwowych. Poza tym w procesie bierze udział czterech prokuratorów, trzech oskarżycieli posiłkowych, dziewiętnastu obrońców. I oto podatnik zadaje sobie pytanie: Co usprawiedliwia taki rozmach i takie koszty?"



Ewa to młoda tłumaczka języka polskiego, która wraz z rodzicami i rodzeństwem mieszka we Frankfurcie. Jej rodzice mają własną restaurację, która mieści się w Niemieckim Domu. Lokal przyciąga dużo klientów, zarówno starych, jak i nowych. Siostra Ewy, Annegret, jest pielęgniarką na oddziale noworodkowym i jest bardzo zadowolona ze swojej pracy. Mają także młodszego brata Stefana, jednakże on uczęszcza jeszcze do szkoły.

Pewnego dnia Ewa zostaje wezwana do biura prokuratora, aby przetłumaczyć rozmowę z Polakiem. Nie wie, czego będzie dotyczyć rozmowa, ale to czego się dowie zaszokuje ją. Osobą przesłuchiwana przez prokuratora jest były więzień niemieckiego obozu koncentracyjnego. To, czego się dowiedziała zszokowało ją. Młody prokurator nie był zadowolony z tłumaczenia Ewy, ale była to jednorazowa sytuacja więc musiał to zaakceptować.

Główna bohaterka powróciwszy do domu myśli tylko o swojej miłości, której na imię Jurgen. Zastanawia się, kiedy mężczyzna poprosi jej rodziców o rękę córki i ma nadzieję, że nastąpi to wkrótce, bo nie chce zostać starą panną, którą powoli staje się jej starsza siostra. 
Życie Ewy zaczyna powoli się układać natomiast na oddziale noworodkowym, na którym pracuje jej siostra panuje dziwna epidemia, gdyż coraz więcej dzieci ciężko choruje na zatrucie pokarmowe. Nikt nie wie skąd się to bierze. Czy aby na pewno nikt nie wie?

We Frankfurcie zaczyna robić się coraz głośniej w sprawie procesu sądowego rzekomych zbrodniarzy wojennych. Nikt tak na prawdę nie wierzy, w to o co są oskarżani. Niespodziewanie Ewa dostaje propozycję bycia tłumaczką języka polskiego w procesie, który wkrótce się odbędzie. Jest zaskoczona. Jej rodzina nie jest szczęśliwa z tej propozycji i jej nie aprobuje. Również jej narzeczony jest przeciwny. 
Ewa natomiast czuje się wolną, niezależną kobietą, która pragnie zrobić coś dobrego. Postanawia zgodzić się na propozycję prokuratury, czym unieszczęśliwia swoją rodzinę. Wpada w spiralę procesu, świadków, oskarżonych i dowodów. To, czego dowiaduje się tłumacząc zeznania przyprawia ją o gęsią skórkę. Jej przyszły mąż jest bardzo niezadowolony z pracy swojej wybranki, co głośno manifestuje.

Annegret pracując nadal na oddziale noworodkowym wraz z niczego nieświadomym ordynatorem próbują zwalczyć epidemię. Pielęgniarka z dnia na dzień robi się coraz bardziej zgorzkniała i złośliwa. Powód jest jeden, dość oczywisty. 
Odkąd rozpoczął się proces zbrodniarzy rodzice głównej bohaterki zachowują się dziwnie. W osłupienie wprowadza ją zwykła wizyta głównego oskarżonego wraz z żoną w jej rodzinnej restauracji, a zwłaszcza zachowanie tych ludzi i jej rodziców.
Co odkryje Ewa podczas procesu? Jak będzie wyglądać jej przyszłość? Co ukrywa Annegret? Co ukrywają rodzice młodej tłumaczki?

W niemieckim domu to debiutancka powieść Annette Hess. Jak na debiut to uważam, że jest poprawna. Akcja książki jest spokojna, nie pędzi na łeb na szyję. Historia opisana w książce jest dobra, ale nie rewelacyjna, porywająca. Powiedziałabym poprawna, ponownie. 
Oczekiwałam trochę czegoś innego po tej powieści. Liczyłam na większy wpływ wojny, a zwłaszcza procesu, na fabułę. Niestety mam wrażenie, że zostało to zrobione trochę po macoszemu. Niby jest, niby nie ma. Wątek Annegret też jest jakiś niedopracowany, czegoś mu brakuje. Ewa jest bohaterką, która może lekko zirytować czytelnika, tak samo jak i jej siostra. 
Mam wrażenie, że autorka zaczęła wiele wątków, na które początkowo miała pomysł, lecz po drodze jakoś się wypaliła. A szkoda.

Reasumując, uważam że autorka mogła lepiej dopracować wątki, bardziej je rozwinąć, a niektóre rzeczy pominąć. Zdecydowanie w książce oraz autorce widać potencjał, lecz niestety nie został on w pełni wykorzystany. W ogólnym rozrachunku powieść jest dobra, ale tylko tyle. Na długo w pamięć mi nie zapadnie, ale gdy autorka będzie wydawać kolejną książkę to z ciekawością po nią sięgnę, aby przekonać się czy jest lepiej.


Za udostępnienie egzemplarza dziękuję wydawnictwu Literackie.


★★★★★★☆☆☆

W niemieckim domu, Annette Hess | wydawnictwo Literackie 2019 | 411 stron

O północy w Czarnobylu, Adam Higginbotham

O północy w Czarnobylu, Adam Higginbotham




Nikołaj Fomin nie miał pojęcia o energii jądrowej i fizyce nuklearnej – tej ostatniej uczył się na kursie korespondencyjnym. Anatolij Diatłow trzymał się swoich tez nawet wtedy, gdy zostały bezceremonialnie obalone. Wiktor Briuchanow, pierwszy dyrektor, chciał zrezygnować ze swojej funkcji, ale podanie zostało podarte na jego oczach.



O północy w Czarnobylu to książka, która porusza tematykę bardzo popularna od wiosny, gdyż właśnie wtedy na HBO ukazał się miniserial o tej samej tematyce. 
Cała powieść zaczyna się od początku budowy elektrowni, od maleńkiej osady w lesie, gdzie mieszkali pierwsi pracownicy. Żmudną, wieloletnią i pełną wyrzeczeń pracą udało się zbudować coś potężnego. 
Autor książki ujawnia jakie problemy napotyka na swojej drodze wykonawca, jak władze lokalne kłamią, aby zdobyć uznanie góry. Ciągły brak materiałów, fuszerka przy budowie, zakłamane dane oraz przekupni i zastraszeni funkcjonariusze aparatu władzy oraz innych dziedzin to codzienność. Aż wreszcie godzina po godzinie opisuje to,co się działo w elektrowni oraz jej okolicy. Przedstawia nam tą historię z perspektywy kilkunosob, co jest dużym plusem, gdyż możemy jednocześnie zobaczyć, co się działo w samej elektrowni, bezpośrednio groźnych pokojach, jak i w Prypeci w mieszkaniach oraz na ulicach. Z każdym rozdziałem dowiadujemy się, co robił rząd ZSRR i jak starał się tuszowac katastrofę zakłamując rzeczywistość. Autor przedstawia także relacje zwykłych,szarych ludzi, jak im się żyło przed katastrofą oraz jak wpłynęła ona na ich życie. 

O północy w Czarnobylu to rzetelna reporterska robota, ujawniająca wiele faktów, które do tej pory nie ujrzały światła dziennego. Jest to obszerna publikacja z całą masą informacji, które są poparte obszerną bibliografią oraz przypisami. Plusem zdecydowanie jest to, że autor pokazuje katastrofę z wielu punktów widzenia, od władz po zwykłego mieszkańca skażonego terenu. Bardzo łatwo można zobrazować sobie to, co opisuje autor, gdyż posługuje się plastycznym językiem oraz przedstawia wiele szczegółów z pozoru zbędnych. Jednak dzięki takiemu zabiegowi można wczuć się w to, co się działo w Czarnobylu oraz na świecie. Bohaterowie są prawdziwi, realni.
Reasumując, książka zdecydowanie nie jest dla każdego. Fan reportaży, książek na faktach oraz historycznych powinien być usatysfakcjonowany. Dlaczego historycznych? Katastrofa w Czarnobylu to jednak kawał współczesnej historii.


Za udostępnienie egzemplarza dziękuję wydawnictwu SQN.

★★★★★★☆☆

O północy w Czarnobylu, Adam Higginbotham | wydawnictwo SQN 2019 | 560 stron 
Login, Tomasz Lipko

Login, Tomasz Lipko


„Jeżeli zaczniesz podążać tą drogą, znajdziesz się w świecie, o którego istnieniu nigdy nie miałeś pojęcia. Mało tego. Gdyby ktoś Ci o nim opowiedział, nigdy byś w to nie uwierzył. Tu zobaczysz ten świat od środka. Pamiętaj tylko, że gdy przekroczysz próg, nie będzie już odwrotu. A na końcu tej drogi zamiast spodziewanej chwały może czekać na Ciebie śmierć”



Prowincjonalny proboszcz Bartłomiej Heller do tej pory wiedzie spokojne, stateczne życie w swojej parafii w Piotrkowie Mazowieckim. Jego dobrymi znajomymi są policjant Igor Hanys oraz prokurator Radosław Bolesta. Jakiś czas wcześniej do wypadku drogowego w wyniku, którego zginęła Dominika Frost, zostaje wezwany prokurator Bolesta. Na miejscu wypadku Rado odnajduje laptop kobiety, który zawiera bardzo ważne informacje. Wkrótce po niego zgłasza się ABW, co utwierdza prokuratora w przekonaniu, że jest tam coś bardzo ważnego. 
W niewyjaśnionych okolicznościach ginie znany i ceniony dziennikarz, legenda w swoim środowisku, Krzysztof Oliwa. Jego córka Karolina, nazywana Donicą, o wsparcie duchowe prosi księdza Bartłomieja Hellera. Ich spotkanie odbywa się w prosektorium nad ciałem zmarłego. Proboszcz wraz z Karoliną wiedzą, że dziennikarz ukrył bardzo ważne fakty i dowody na pewnym chipie. Zdobycie chipa nie jest takie proste, gdyż Krzysztof Oliwa zaszył go w swoim ciele. Tak zaszył, ale jego córka nie ma pojęcia, w której części ciała. 
Zadaniem Bartka i Donicy w prosektorium jest odnalezienie urządzenia. Ta specyficzna para rozpoczyna poszukiwania, bo czują czyjś oddech na karku. 
Na nośniku znajduje się coś, co w rękach niepowołanych osób może narobić ogromnych szkód. Jest to System - archiwum wszystkich cyfrowych śladów, które pozostawiamy po sobie. Wiedzą, że jest to ogromna tajemnica, a zarazem broń. Można każdego śledzić i znaleźć coś na niego.
Za sprawą tego Systemu ksiądz odnajduje smsy swojego kościelnego i jego brata, które mrożą mu krew w żyłach. Postanawia podzielić się tymi informacjami z Radem i Igorem. Od tego momentu akcja nabiera tempa. Rado staje się najsławniejszym prokuratorem w Polsce za sprawą makabrycznego odkrycia w domu braci.
Tymczasem ksiądz Bartek oraz Donica starają się rozgryźć kto ma dostęp do systemu. Jednego są pewni - ktokolwiek go ma, jest bardzo niebezpieczny. Para próbuje działać na własną rękę, ale muszą posiłkować się pomocą Rada i Igora. Kroczą po bardzo niebezpiecznym gruncie, a każdy nierozważny krok mogą przypłacić życiem.
Co odkryto w domu braci? Kto stoi za systemem? Czy księdzu oraz Donicy uda się wygrać z systemem?

Login to cyberthriller, który zawiera najbardziej prawdopodobne informacje odnośnie cyberprzestępczości, jakie autorowi udało się w wyniku wieloletniej pracy zawodowej zdobyć.  Fabuła książki toczy się dwutorowo. Akcja jest dynamiczna choć bywają momenty, kiedy spowalnia i pozwala poukładać myśli.
Bohaterami jest trójka mężczyzn, prokurator, policjant i proboszcz. Dwoje pierwszych czytelnik może znać z  pierwszej książki Tomasza Lipko. Przyznam szczerze, że są dość schematyczni i przewidywalni. Niczym wyjątkowym mnie nie zaskoczyli,a szkoda, bo pokładałam większe nadzieję w nich.

Reasumując, oczekiwałam czegoś innego,a dostałam dobrze zapowiadającą się powieść, lecz niestety nie wykorzystano jej potencjału. Thrillerem rowniez bym nie nazwala tej książki, gdyż dobrego gatunku wiele jej brakuje. Lepiej rozbudowany bohaterowie bez schemtycznych cech głównych bohaterów, które można spotkać w co drugiej książce tego gatunku i już byłoby o wiele lepiej. Fabuła również mogłaby być bardziej rozbudowana, bo według mnie trochę jej brakuje polotu i czegoś, co trzyma przy książce i nie pozwala jej odłożyć. Szkoda, bo opis zapowiadał się dobrze.


Za udostępnienie egzemplarza dziękuję Wydawnictwu Literackie.


Login, Tomasz Lipko | wydawnictwo Literackie 2019 | 373 stron
Droga, Cormac McCarthy

Droga, Cormac McCarthy



Zapominamy to, co chcemy pamiętać, a pamiętamy to, o czym chcielibyśmy zapomnieć.

Droga, Cormac McCarthy


Droga Cormaca McCarthego to powieść, którą Olga z Wielkiego Buka bardzo polecała nazywając ją swoim Dużym Bukiem. Postanowiłam sama się przekonać, czy rzeczywiście ta książka jest tak dobra.

Głównymi bohaterami tej powieści są ojciec i syn. Nie wiemy, jak mają na imię, ani gdzie dokładnie się znajdują poza tym, że są na terenie dawnych Stanów Zjednoczonych. Świat jest zniszczony, wygląda jakby cały się spalił. Ten stan rzeczy trwa już od bardzo dawna. Ojciec z synem udają się na południe, gdyż idzie zima. Każdego dnia walczą o przetrwanie egzystując w zgliszczach starego świata. Niejednokrotnie głodują i bywają na granicy życia. Ostatni ludzie na ziemi poza głównymi bohaterami to krwiożercze bestie dopuszczające się najstraszniejszych czynów, które przyprawiają o gęsią skórę. Wydaje się, że w tym zrujnowanym świecie mogą przetrwać tylko ci, którzy są bezwzględni i gotowi na wszystko, zatracając swoje człowieczeństwo. Ojciec i syn mają na przeciw siebie takich właśnie ludzi, których starają się omijać bardzo szerokim łukiem. Niestety nie zawsze im się to udaje. 

Droga to było moje pierwsze spotkanie z twórczością Cormaca McCarthego, ale jakże udane. Powieść ta jest zdecydowanie trudną i wymagającą literaturą, nie dla każdego. Ogrom cierpienia, bólu oraz walki o życie jest tak duży, że człowiek po przeczytaniu czuje się przeżuty, wypluty i zostawiony z głową pełną sprzecznych uczuć. Przyznam szczerze, że podczas czytania Drogi towarzyszyło mi nieustannie uczucie niepokoju i bólu. Ciężko czytało się tą powieść, ale nie była wstanie odłożyć jej na bok. Bardzo chciałam dowiedzieć się, co dalej stanie się z Ojcem i Synem pomimo uczuć, które mną targały. 
Uczucia jakie towarzyszyły mi podczas czytania wzmacniał fakt, iż w tym roku zostałam mamą i wiem, że dla swojej córki zrobiłabym absolutnie wszystko, więc rozumiem zachowanie Ojca. 
Powieść jest napisana prostym językiem, bez zbędnych ozdobników. Najczęściej składa się z krótkich zdań zakończonych kropką. To właśnie dzięki temu książka jest tak bezpośrednia i zapada głęboko w pamięć. Droga ujawnia pierwotne instynkty jakie w obliczu zagłady ujawniają się w człowieku - ochrona siebie i swojego potomstwa. 

Reasumując, Droga Cormaca McCarthego to powieść, którą warto przeczytać, ale nie jest to lektura dla każdego. Pozostawia czytelnika wyplutego i targanego emocjami, z którymi musi sobie sam poradzić. Zdecydowanie jest to dla mnie książka roku!


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Literackiemu. 


Droga, Cormac McCarthy | wydawnictwo Literackie 2019 | 267 stron



Copyright © 2014 Recensione libretto , Blogger