Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura francuska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura francuska. Pokaż wszystkie posty

października 21, 2020

Thriller | Jaskółki z Czarnobyla, Morgan Audic

Thriller | Jaskółki z Czarnobyla, Morgan Audic


 Ludzie chcą wierzyć, że Czarnobyl należy do przeszłości. Tymczasem niektóre ofiary katastrofy nawet się jeszcze się nie urodziły.
Prypeć, teren dawnej zony. Przez to zapomniane przez ludzkość miasto z roku an rok zaczyna przetaczać się coraz więcej wycieczek. Nastaje moda na Czarnobyl. 
Podczas jednej z takich wypraw na szczycie jednego z budynków wycieczka znajduje zawieszone zwłoki człowieka. Zapanował chaos i przerażenie. Na miejsce zostaje wezwany miejscowy komendant Josif Melnyk wraz z nowa policjantką Galiną Nowak. Zwłoki, które odnaleźli są zmasakrowane, a obok nich znajduje się wypchana jaskółka. Dzięki temu, że denat ma przy sobie dokumenty dowiadują się, że zmarły to Leonid Sokołow, syn wysoko postawionego byłego funkcjonariusza partii w Prypeci. 

W tym samym czasie w innym mieście były glina Aleksander Rybałko ma poważny problem z odpowiedzialnością oraz alkoholem. Stracił on ojca strażaka w wyniku wybuchu jądrowego w Czarnobylu. Był on w pierwsze grupie ratunkowej. Wydaje się, że Rybałko nie ma już nic do stracenia. Stracił rodzinę przez prace i alkohol. Dodatkowo dowiaduje się, że ma raka. Nieuleczalnego. Zostało mu kilka miesięcy życia. W tym samym czasie dostaje bardzo intratną propozycję pracy. 

Miejsce pracy - Prypeć. Tak, Aleksander dostaje zlecenie od ojca Leonida Sokołowa, aby odnaleźć jego zabójcę. Nie wierzy on w pracę miejscowej policji, a Rybałko to naprawdę bardzo dobry glina. Nie ma nic do stracenia, nie musi się bać promieniowania, a dodatkowo zna bardzo dobrze Prypeć, jako jego były mieszkaniec. Zapłata za to zlecenie jest tak ogromna, że mógłby zabezpieczyć przyszłość ukochanej córki. 

Sprawa nie jest prosta. Aleksander walczy z czasem i z duchami przeszłości. Jednocześnie w tym samym czasie oficjalne śledztwo prowadzi Melnyk, który odczuwa konsekwencje pracy w zonie. Jego żona jest na tym punkcie przewrażliwiona. Gdy wraca do domu to musi się przebierać na klatce schodowej, aby nie wejść w tych samych ubraniach do domu, w których był w zonie. Męczy go do tego stopnia, że czasami nie ma ochoty wracać do domu. 

Josif jak i Aleksander szukają punktu zaczepienia kto i dlaczego zrobił to co zrobił. W międzyczasie w głowie Rybałki zapala się lampka i chyba coś odkrył. Zbrodnia na Sokołowie przypomina mu  morderstwo z dnia wybuchu reaktora numer 4 w 1986 roku. Wtedy nie znaleziono sprawcy. 
Czy tym razem to się uda? Czy to jest ta sama osoba? Jakie tajemnice kryje zona?

Tematyka Czarnobyla bardzo, ale to bardzo mnie interesuje. Zawsze lubiłam historię i książki oparte na faktach. Ostatnio tematyka czarnobylska bardzo często pojawia się w filmach, serialach i książkach. Jaskółki z Czarnobyla to powieść, która jest umiejscowiona w realnym miejscu, po historycznych wydarzeniach. Fabuła książki jest spójna, wciągająca i momentami przerażająca. Akcja jest dynamiczna. Dzięki temu, że jest takie tempo akcji nawet nie wiemy kiedy mija te ponad 500 stron. Morgan Audic bardzo sprawnie posługuje się słowem pisanym i wciąga czytelnika w opisaną przez siebie historię tak, że nie chce się nawet na moment odłożyć książki. Akcja goni akcję, a zbrodnia zbrodnię. Bohaterowie, których na kartach swojej książki umieścił autor są charyzmatyczni, różni oraz realistyczni. Bardzo polubiłam Josifa jak i Aleksandra. Taki ogień i woda w tej samej profesji. D ostatnich stron w napięciu czekałam na rozwiązanie sprawy morderstw. 

Czy polecam? Zdecydowanie. Jaskółki z Czarnobyla to bardzo dobra książka. Z pewnością jedna z moich ulubionych jakie przeczytałam w tym roku. Początkowo bałam się jej objętości, ale nawet nie wiem kiedy ją pochłonęłam. Z pewnością sięgnę po kolejne książki autora, jeśli się pojawią.



Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu.


★★★★★★★★

Jaskółki z Czarnobyla, Morgan Audic | wydawnictwo Mova 2020 | 560 str.

września 12, 2019

Zjazd absolwentów, Guillaume Musso

Zjazd absolwentów, Guillaume Musso


Guillaume Musso już wiele razy kusił mnie swoimi książkami lecz jakoś nigdy nie było okazji, aby po którąś z ich sięgnąć. Tym razem, jak tylko taka się pojawiła, postanowiłam zapoznać się z twórczością tego francuskiego pisarza. 


Riwiera francuska w 2017 i 1992. Po 25 latach od skończenia liceum Saint-Exupery'ego na zjeździe absolwentów pojawiają się m.in. nierozłączni kiedyś Thomas Degalais, który jest pisarzem oraz polityk Maxime Biancardini. Obydwoje z niechęcią wracają do czasów licealnych. W 1992 zaginęła w tajemniczych okolicznościach miłość Thomasa, Vinca Rockwell. W mroźną, zimową noc nastolatka ucieka wraz z nauczycielem filozofii Alexisem Clementem. Tej nocy para była ostatni raz widziana. Przepadli jak kamień w wodę. Pomimo długich poszukiwań ze strony rodziny Vinci, nie udaje się ich odnaleźć. Jednakże przyjaciele skrywają jakąś tajemnicę związaną z zaginioną parą.
Na zjeździe absolwentów powracają demony przeszłości. Tajemnica przyjaciół jest zagrożona. Ich dawny znajomy, dociekliwy dziennikarz Stephen, ma obsesje na punkcie zaginięcia Vinci i obiecał, że rozwiąże ta zagadkę.
Gdy tylko Thomas rozpoczyna dochodzenie chcąc dowiedzieć się co tak naprawdę stało się z jego dawną miłością, odkrywa inne tajemnice, które wpływają na jego życie. Niektóre informacje, w których posiadanie się dostał, będą dla niego niebezpieczne.
Czy uda mu się dowiedzieć, co stało się z Vincą? Jakie tajemnice odkryje Thomas? Czy duchy przeszłości dopadną przyjaciół?

Zjazd absolwentów to moje pierwsze spotkanie z twórczością Guillaume Musso. Akcja prowadzona dwutorowo z retrospekcją do 1992 roku jest bardzo trafiona. Jest to powieść o szalonej, młodzieńczej miłości napędzanej zazdrością. Akcja książki dzięki historii jest dynamiczna i trzyma w napięciu. Jako czytelnik chciałam z upływem każdej strony poznać kolejne informacje, odkryć nowe tajemnice. Dzięki temu strona za stroną porywała w wir wydarzeń. Nie dało się książki odłożyć. Zagadka goni zagadkę, a wytchnienie odnajdujemy dopiero na ostatniej stronie. Musso zdecydowanie ma specyficzne pióro, z którym do tej pory się nie spotkałam. Jednakże bardzo spodobał mi się jego styl. Bohaterowie są dobrze wykreowani, wielowarstwowi i interesujący. Każde pochodzi z dobrych rodzin, w których jest wiele tajemnic. 


O twórczości Guillaume Musso już trochę słyszałam, więc spodziewałam się niespodziewanego. Wiedziałam, że ma on specyficzny styl i albo się go polubi, albo nie. Moje pierwsze spotkanie z jego portfolio uważam za udane. Historia pełna powiązań rodzinnych, politycznych i społecznych z dużą ilością tajemnic i niedomówień. Nie jest to wybitne dzieło, ale zdecydowanie przyjemnie się czytało Zjazd absolwentów. Książka to połączenie thrillera, kryminału i powieści obyczajowej.
Z pewnością sięgnę po kolejne powieści Musso, a Zjazd absolwentów polecam. 



Za udostępnienie egzemplarza dziękuje wydawnictwu Albatros.



Zjazd absolwentów, Guillaume Musso | wydawnictwo Albatros 2019 |  313 stron
Copyright © Recensione libretto , Blogger