Nie mogę się doczekać... kiedy wreszcie pójdę do nieba, Fannie Flagg



Niewielkie miasteczko Elmwood Springs w stanie Missouri. W jednym z uroczych domów otoczonych ogrodem mieszka Elner Shimfissle, która feralnego 1 kwietnia w poniedziałek zrzuca z drzewa figowego rój szerszeni. Oczywiście wszystkie wściekle rzuciły się na biedną, sympatyczną staruszkę powalając ją z drabiny. Sąsiedzi od razu wzywają pogotowie, a z pomocą przychodzi zaprzyjaźniona emerytowana pielęgniarka Ruby, która mieszka nieopodal głównej bohaterki. 
Najtrudniejszym zadaniem po tym wypadku, było poinformowanie siostrzenicy Elner, Normy Warren, o wypadku, jaki przydarzył się jej cioci. Norma cierpiała na nerwicę i bardzo źle znosiła tego typu rewelacje. Zdarzało się, że z powodu zdenerwowania mdlała. Elner bardzo często doprowadzała ją na skraj cierpliwości, gdyż była bardzo rezolutną i ciekawą świata emerytką. Po telefonie do męża, którego poprosiła o to, aby pojechał sprawdzić, co z ciocią, musiała ochłonąć.

Macky uwielbiał Elner, zresztą kto jej nie kochał? Każdemu pomagała, zawsze służyła dobrym słowem i radą. Nikogo nie skreślała z góry i kochała naturę. Macky oprócz tego, że ciotkę zabrała karetka, nie dowiedział się nic. Musiał zadzwonić do swojej żony, która po tej informacji wpadła w histerię. 
Norma bardzo nie chciała przypominać swojej matki, Idy Shimfissle, która była młodszą i ładniejszą siostrą Elner. Ida była sztywną, niezwykle poukładaną kobietą, która chciała, żeby jej życie było idealne "no bo co powiedzą/pomyślą ludzie". Norma niestety jest do niej podobna, choć bardzo tego nie chce.

Gdy małżeństwo dociera do szpitala tam już czeka na nich lekarz, żeby przekazać im smutną wiadomość - Elner nie żyje. Norma traci przytomność, a Macky jest w szoku. 
Złe wieść szybko się rozchodzą. Przyjaciółka ekscentrycznej staruszki Ruby wraz z fryzjerką Tot, udały się do domu emerytowanej pielęgniarki, która postanowiła zadzwonić do swojej koleżanki pielęgniarki, która pracowała w szpitalu, gdzie trafiła Elner. Kobieta dowiedziała się, że Elner nie przeżyła upadku z drabiny przez wielokrotne pożądlenie. Ta tragiczna informacja z prędkością światła obiega okolice. Każdy wspomina główną bohaterkę z czułością i tęsknotą.

Tymczasem Elner jedzie do nieba, i to czym - windą! Tam spotyka swoją siostrę Idę, przesympatyczną sąsiadkę Dorothy i jej lekko zakręconego męża, a także dostaje kawałek jej przepysznego ciasta karmelowego.
To właśnie w niebie zadaje pytania, które ją najbardziej nurtują. Uzyskuje odpowiedzi, czasami zaskakujące. Odbywa rozmowy, z których wiele wynosi. Aż w końcu wraca do świata żywych, czym prawie doprowadza do obłędu pielęgniarkę oraz siostrzenicę.
Oj tak, Elner lubi zaskakiwać i sprawiać niespodzianki. Ale tylko te miłe!

Autorka rozdziały dzieli na konkretne godziny oraz osoby lub miejsca. Pozwala to czytelnikowi nie zgubić się w początkowym natłoku informacji oraz je usystematyzować. Pomimo dużej liczby bohaterów nie pogubiłam kto jest kim, a to duży plus. Akcja książki trzyma w napięciu od pierwszych stron. Tak, to prawda! Choć jest to powieść obyczajowa, to za sprawą Elner, książkę jest bardzo ciężko odłożyć, gdyż chce się przeczytać, co jeszcze wymyśli lub zrobi główna bohaterka. Powiem szczerze, pomimo jej wieku, niezła z niej aparatka! Ile tak na prawdę lat ma Elner? Nie wiadomo, bo rodzinna księga z datami narodzin zaginęła. Uważa się, ze pomiędzy 80 a 90, ale czuje się na naście! Przyjaciółki głównej bohaterki to też niezłe agentki, co jedna to lepsza. Jedyną osobą, która początkowo mnie trochę irytowała była Nora. Nie lubię ludzi, które są takie jak siostrzenica Elner. Wiem, że nie mogłabym być tak ugodowa w stosunku do niej, jak Macky. Wybuchłabym prędzej niż później. Jednakże Nora przeszła przemianę, na tyle dużą, że ją polubiłam.

Reasumując, Nie mogę się doczekać... kiedy wreszcie pójdę do nieba to książka ciepła, pełna przyjaźni, serdeczności i rodzinnej atmosfery. W sposób bardzo przystępny opowiada o życiu i śmierci. Powieść jest idealna na ponure jesienne popołudnie, gdyż wniesie tyle uśmiechu za sprawą zabawnych pomyłek i zwrotów akcji, że nie sposób będzie ją odłożyć. Za sprawą Karoliny z Papierowych miast dowiedziałam się, że jest to trzeci tom serii, ale absolutnie tego nie czuć. Śmiało można czytać bez znajomości poprzednich części. Szczerze polecam tę książkę każdemu!
PS. W tej książce znajdziecie nawet przepisy!


Za udostępnienie egzemplarza dziękuję Wydawnictwu Literackie.


Nie mogę się doczekać... kiedy wreszcie pójdę do nieba, Fannie Flagg | Wydawnictwo Literackie 2019 | 341 stron


4 komentarze:

Copyright © 2014 Recensione libretto , Blogger